Marcin Mortka w Listach do Poli opuszcza świat czarów i smoków, by opowiedzieć o rodzinie, pamięci i dorosłych dzieciach, które po latach próbują spojrzeć na wspólną przeszłość z różnych perspektyw. W rozmowie opublikowanej w naszym serwisie autor przyznaje, że ta gatunkowa zmiana była dla niego bardzo ożywczym doznaniem i deklaruje, że chciałby napisać także komedię obyczajową.

Jednym z najważniejszych tematów rozmowy jest pamięć o rodzinnym domu. Bohaterowie Listów do Poli wychowywali się razem, a jednak każde z nich inaczej wspomina rodziców i wydarzenia z dzieciństwa. – Każdy ma własną, to pewne – mówi Marcin Mortka, pytany o to, czy istnieje jedna wersja wspólnej przeszłości. Autor zwraca uwagę również na to, jak trudno dopuścić do siebie cudzy punkt widzenia: Lubimy przytulać własną wersję wydarzeń do serca i każdą próbę innego spojrzenia na nią uważamy za atak.
W wywiadzie pojawia się też pytanie o możliwość naprawienia relacji między rodzicami a dorosłymi dziećmi. Marcin Mortka opowiada o Jeremim, który próbuje odnaleźć wspólny język ze swoimi dziećmi i przedstawić im własną wersję wydarzeń. – Co szkodzi usiąść i porozmawiać? Co szkodzi wspólnie przeprocesować jakiś temat? – pyta pisarz. Mówi również o więzi między rodzeństwem i o tym, czego potrzeba, by po latach ją odbudować: czasu, gotowości do słuchania i autorefleksji.
Listy do Poli łączą rodzinną opowieść z elementami komediowymi i kryminalnymi. Marcin Mortka wyjaśnia w rozmowie, dlaczego zdecydował się na takie zestawienie, opowiada o relacjach rodziców z dziećmi, wybaczeniu oraz doświadczeniach z dzieciństwa, które ujawniają się dopiero w dorosłym życiu. Pełny wywiad z autorem można przeczytać w naszym dziale publicystycznym.
Tagi: literatura,
