W Babiborze Podlaskim. Fragment książki „Nieszczęścia chodzą czwórkami"

Data: 2026-08-13 14:16:24 | Ten artykuł przeczytasz w 4 min. Autor: Piotr Piekarski
udostępnij Tweet

Babibór Podlaski powoli wraca do równowagi po polowaniu na czarownice, a Alutka, Basia, Julka i Lilka szykują się na przyjazd pierwszych gości do swojego wymarzonego pensjonatu. Wszystko byłoby idealnie, gdyby tylko Marlena Maślankiewicz nie sięgnęła po karty tarota.

Gość w dom, Bóg w dom? Nie tym razem. Czworo letników natychmiast zaburza spokój Szczęśliwego Losu, a wśród nich prym wiedzie zarozumiały etnograf zakochany w słowiańskich legendach o rusałkach i zatopionych skarbach. Kiedy jego ciało zostaje wyłowione z jeziora, Babibór nie ma wątpliwości: prawdziwa zabawa właśnie się zaczęła. Czterem właścicielkom siedliska pozostaje tylko jedno: rozwiązać zagadkę, zanim spełni się dalszy ciąg przepowiedni. Wiadomo wszak, że w Babiborze o gusłach się nie dyskutuje, a klątwy, uroki i czary są tak samo rzeczywiste jak ciasto z wiśniami Sabiny Szymczakowej.

„Nieszczęścia chodzą czwórkami" Małgorzaty Starosty grafika promująca książkę

Nieszczęścia chodzą czwórkami Małgorzaty Starosty – czwarty tom zabójczo zabawnej serii W siedlisku zaprasza czytelników do rozwikłania prawdopodobnie najmroczniejszej i najgroźniejszej tajemnicy podlaskiej wsi – bynajmniej nie spokojnej, ale bardzo wesołej. Do lektury zachęca Wydawnictwo Vectra. W ubiegłym tygodniu na naszych łamach zaprezentowaliśmy premierowy fragment książki Nieszczęścia chodzą czwórkami. Dziś czas na kolejną odsłonę tej historii:

W Babiborze Podlaskim od zarania dziejów funkcjonowała jedna zasada, której nikt nigdy nie zapisał, a mimo to wszyscy jej przestrzegali z zadziwiającą konsekwencją: jeśli wydarzyło się coś nowego, należało to omówić jak najszybciej, najlepiej w większym gronie. Jak gdyby tylko wtedy można było ustalić, co tak naprawdę się wydarzyło, i wywnioskować, co dopiero się stanie, choć granica między jednym a drugim bywała zaskakująco płynna.

Świetlica wiejska, która przez większość czasu stała pusta i sprawiała wrażenie miejsca zapomnianego przez bogów, mieszkańców wsi i gminę, tego dnia zapełniła się szybciej, niż ktokolwiek by się spodziewał, co samo w sobie było najlepszym dowodem na to, że sprawa jest poważna. Nawet jeśli nikt jeszcze nie potrafił powiedzieć dlaczego.

Rozczochrana jak nieboskie stworzenie, odziana we wściekle różowy dres Malwina Maślankiewicz siedziała przy stole ustawionym na podwyższeniu zbudowanym z europalet i mieszała herbatę, choć nie wsypała do niej cukru. Oznaczało to, że myśli tak intensywnie, iż zapomniała zarówno o ponderabiliach, jak i o tym, że nie znosi gorzkich napojów.

– No to powiedzmy sobie jasno – zaczęła nagle, przerywając szepty zgromadzonych obywateli. – Przyjechali.

– Ano przyjechali – potwierdził Tadeusz Tarnacki, opierający się o framugę drzwi. – Dwa auta. Dwaj faceci i dwie kobiety.

– Tyle to już się dowiedziałam – prychnęła Malwina. – Teraz chcę wiedzieć, co to za jedni.

– No chyba normalni. Nie widziałem, żeby byli garbaci, kulawi albo coś… – wtrącił Szczepan Szymczak.

Właśnie zdjął czapkę i trzymał ją w rękach, jakby nie był pewien, czy to spotkanie jest oficjalne, czy nie. Niewyględność sołtysowej zastanawiała zresztą nie tylko właściciela sklepu.

Malwina powoli przeniosła wzrok na Szymczaka.

– Szczepan, ja cię bardzo proszę – powiedziała spokojnie. – Jak ktoś wygląda normalnie, to znaczy, że jeszcze nie zdążył się ujawnić. Mam ci przypomnieć, z czym ostatnio musieliśmy tu sobie poradzić?

– Ja widziałam jednego, do sklepu zajrzał, ciastka drogą kupna nabył – odezwała się Sabina Szymczak. – Taki elegancki, buty czyste, koszula wyprasowana. Widać było, że nie przyjechał tu szukać kłopotów.

– Tylko po co? – drążyła Maślankiewiczowa.

– Odpocząć w pięknych okolicznościach przyrody – odparła właścicielka sklepu, przewracając oczami, jakby była to rzecz najbardziej oczywista na świecie.

– Albo powęszyć – mruknął Tarnacki.

– Za czym? – zapytała Nina Nadworska, usiłująca uspokoić wnuka, który wyrywał jej się jak piskorz.

Listonosz wzruszył ramionami i mruknął:

– To się dopiero okaże.

Książkę Nieszczęścia chodzą czwórkami kupicie w popularnych księgarniach internetowych:

Tagi: fragment,

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Książka
Nieszczęścia chodzą czwórkami
Małgorzata Starosta0
Okładka książki - Nieszczęścia chodzą czwórkami

Babibór Podlaski powoli wraca do równowagi po polowaniu na czarownice, a Alutka, Basia, Julka i Lilka szykują się na przyjazd pierwszych gości do swojego...