Ciepłe wspomnienia

Wydawnictwo: inne
Data wydania: 2015-01-01
Kategoria: Romans
ISBN: b.d.
Liczba stron: 292
Dodał/a książkę: Anna Dobrzyńska

Ocena: 3 (1 głosów)

Operacja święta rozpoczęta. Przygotowania do śniadania wielkanocnego wkraczają w ostateczną fazę. Ok, za dużo ostatnio się naczytałam science-fiction ;) Ja już ze swoim koszyczkiem szorowałam i wyświęciłam, co trzeba. Teraz tylko powyciągać białe obrusy i wypolerować sztućce. W tym roku wyjątkowo mocno wzięłam się za porządki w mieszkaniu, więc piątkowy ranek upłynął mi niesamowicie szybko. Potem tylko przemknięcie do babci autobusem i ciąg dalszy wymiatania kurzów z zakamarków. Teraz piszę do was z całkowicie innej klawiatury, siedząc przy moim ulubionym kubku z dzieciństwa wypełnionym herbatą. A skoro już tak ciepło i rodzinnie to może opowiem wam o książce, z którą długo miałam problem. Mowa tutaj o ,,Ciepłych wspomnieniach" Beniamina Pytlińskiego, od którego miałam przyjemność otrzymać powieść.

Co autor mówi sam o sobie? ,,Nieprzyzwoity marzyciel i refleksjonista, który przelewa na papier historie ze światów, z którymi ma kontak; opowiada życia dusz, które nie zapisały się w pamięci ludzi. Posiada trudne do powstrzymania pióro, które nie raz wbija głęboko niczym sztylet, prosto w serce. Aby móc się dalej piąć w górę w pisarskim rzemiośle oraz dla poczucia wolności założył wydawnictwo Żwyioł. Człowiek wszechstronnie wrażliwy, dla którego nie ma rzeczy niemożliwych; któremu atrament szybko nie wyschnie; który ma w planach podbić świat literacki."

Ciepłe Wspomnienia to książka bardzo różnorodna, mająca swoje zakamarki i otwarte przestrzenie; od początku mocna akcja, potem chwilowe spowolnienie. Bohater filozofuje na temat swojego życia w samotności, wiary w boga, codzienności ludzi, miłości i przyjaźni. Z każdą stroną akcja nabiera tempa. Jest to literatura z pewnością współczesna, wielopłaszczyznowa; zawiera w sobie trochę z sensacji, kryminału, filozofii i romansu. Kamil po wyjściu ze szpitala dowiaduje się, że jest bogaty. Jednak ten niespodziewany fakt wpędza go w kolejną chorobę - manię, obsesję. Mimo, iż nie wychodzi z domu napotyka życzliwych ludzi. On i jego przyjaciele w ciągu wielu lat doświadczają wielu przygód, trosk i radości; nie obędzie się bez smutku, tragedii i beznadziejnych sytuacji. Zwłaszcza kiedy dzwoni do niego stary znajomy i namawia na spotkanie, wtedy wszystko się zmienia. Podejmuje się na własną rękę rozwikłać zagadkę.

Powiem tak. Przez całą powieść miałam problem, czy autor stworzył nieudaną próbę prozy poetyckiej, czy raczej groteski. W końcu stwierdziłam, że całość jest za serio napisana, żeby można ją podpiąć do bardziej humorystycznego gatunku. Tak więc zamiast poruszać filozoficzną naturę rzeczy książka jest po prostu śmieszna. Brnęłam coraz dalej i dalej w tekst, jednak język pozostawał trudny do przeskoczenia. Okazał się gwoździem do trumny. A wielka szkoda, bo na uwagę zasługuje sama fabuła - mężczyzna stopniowo popadający w obłęd, który stara się sobie radzić z rzeczywistością, jednocześnie opisując ją w sposób, w jaki postrzega ją jego chory umysł. Problemem natomiast pozostaje wykonanie, zabierające radość czytania. Momentami poetyka jest bardziej subtelna, lub prawie niewidoczna, i te fragmenty są moim zdaniem najlepsze. Nieskomplikowane, proste, nie silące się na zbędne filozofowanie w stylu Coelho. Akcja powoli się rozwija, chociaż pozostaje linearna. To porządkuje nam wydarzenia, które mają miejsce w rzeczywistości powieści. Zabrakło mi przeniesienia narracji na innego bohatera, którego umysł byłby bardziej przytomny niż głównej postaci. Taki kontrapunkt zapulsowałby niesamowicie. Z błędów pojawiły się potknięcia interpunkcyjne i składniowe. Zgodzę się z autorem: ,,Kiedy nadchodzi zniechęcenie, równia robi się pochyła." Odczułam takie zniechęcenie, ale za te fragmenty niepoetyckie, chwile, kiedy się zaśmiałam z żartów i ciekawy pomysł na fabułę jestem skłonna przyznać taką, a nie inną ocenę. A autorowi chciałabym życzyć jak najlepiej i poradziłabym zagłębić się w bardziej humorystyczne gatunki literackie, ponieważ mam wrażenie, iż posiada do nich naturalną skłonność i nieco go do nich ciągnie. Z przyjemnością taki utwór bym przeczytała.

 

,,Próbuję ją szybko podnieść, gdzieś schować, ale śpi jak suseł. Do szafy, do komody, pod sofę, no nie wiem. Nie mogę jej unieść, jestem za słaby. Andrzej wchodzi do salonu i przygląda się nam zamglonym wzrokiem. Jest pijany, więc porażka dobiła do samego czubka ,,porażkomierza". Jeszcze moment i on, nawalony osioł, padnie na glebę pokonany. Jakiś ten los zawiły, aż chce mi się kląć nieziemsko. Czy tu nie ma wytchnienia na tym świecie? Halo? Że niby te parę chwil przy oknie, to moje całe parę chwil wytchnienia? Spadła mi kobieta z nieba, z ciężkimi doświadczeniami, i co, ja mam ją teraz dźwigać, ten ciężar razem z moim własnym? I pijanego Andrzeja wziąć na barki? Ja nawet nie mam licencji na wózek widłowy, a co dopiero na pieprzony dźwig. Bo tu jest potrzebny dźwig."

 

Kup książkę Ciepłe wspomnienia

Zobacz opinie o książce Ciepłe wspomnienia
Reklamy