Metalowa Dolna

Wydawnictwo: inne
Data wydania: 2015-04-14
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN: 978-83-941839-0-5
Liczba stron: 112
Dodał/a książkę: Agnieszka Chmielewska-Mulka

Ocena: 4.43 (7 głosów)

Patrząc na okładkę można spodziewać się, że lektura będzie działa się w niezbyt urokliwym miejscu a leżące pod ścianą ciężary do ćwiczeń odrobinę sugerują co też bohater będzie robił. Jednak nie spodziewałam się, że opisy podnoszenia ciężarów w piwnicy zajmą w tej książce tak sporo miejsca. Momentami odnosiłam wrażenie, że mam już tego dość. Ileż można czytać o tym samym. A może właśnie o to chodziło autorowi. Żebym odczuwa wyczerpanie psychiczne. Takie jakie przeżywał przedstawiony tu bohater, któremu umierała na nowotwór żona...

Zatem walczyłam z każdym słowem, z kolejnymi stronami tekstu. Z początku wydawało mi się, że to niezbyt obszerna książeczka. Jednak powstała podczas czytania atmosfera przesiąknięta szukaniem wyjścia z sytuacji patowej spowodowała, że lektura urosła do co najmniej trylogii. Ciągnęła mi się nieopisanie. Nigdy nie natknęłam się na tego rodzaju utwór. Wreszcie dotarłam do punktu (prawdopodobnie kulminacyjnego) i po nim charakter tej historii zmienił się o jakieś 180 stopni. W sumie nie ma się co dziwić. W momentach, gdy już nawet nadzieja umiera nie pozostaje nam nic. I właśnie w takiej chwili nasz bohater nie zaprzestał walki. Takie odniosłam wrażenie. Nadal próbował poradzić sobie z zaistniałą sytuacją. Jednak czy to czego doświadczył było realne czy może uległ jakimś urojeniom...

Silne emocje wywołane ciężką chorobą ukochanej osoby a później jej śmiercią mogą spowodować różne konsekwencje natury psychicznej i fizycznej. W tym krótkim utworze autorowi udało się ukazać zmienne stany bohatera i jednocześnie wpleść w opowieść elementy fantastyczne. O jakże łatwiej wierzyć, że nadal jesteśmy jeszcze w pełni władzy umysłowej a alternatywny świat pełen dziwnych stworzeń faktycznie istnieje. Nieraz odreagowanie w postaci wysiłku fizycznego nie wystarcza. Gromadzące się emocje muszą wreszcie znaleźć ujście. I nieraz kończy się to leczeniem psychiatrycznym. Tylko czy fakt, że inni nie widzą Metalowej Dolnej oznacza, że ta "kraina" nie istnieje?

Bruno Kadyna nie używa tu górnolotnego słownictwa. Nazwałabym jego styl wręcz prostym, niekiedy podwórkowym. Jednak wybrany przez pisarza sposób przekazu pasuje do kreacji głównego bohatera. Wyciskającego sztangę za sztangą. Pozującego na twardziela, a jednak jednocześnie poszukującego miejsca, w którym mógłby się ukryć przed całym złem tego świata. Początek tej książki nie zachęca do lektury, ale znając już ostatnie jej słowa mogę Wam zdradzić, że warto ją poznać. I to nie tylko ze względu na pojawiające się tu postaci fantastyczne...

Kup książkę Metalowa Dolna

Zobacz opinie o książce Metalowa Dolna
Reklamy