Miniaturzystka

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: 2014-11-06
Kategoria: Literatura piękna
ISBN: 9788308054284
Liczba stron: 464
Dodał/a książkę: Natalia Szumska

Ocena: 4.96 (25 głosów)

 

Wreszcie Johannes sięga po kotary i rozsuwa je teatralnym, zamaszystym gestem. kobietom zapiera dech. Odsłania się wnętrze kredensu, podzielone na dziewięć segmentów - jedne wyłożone wytłaczaną złotem tapetą, inne drewnianą boazerią.

- To ten dom - szepcze Nella.

- Twój dom - poprawia ją Johannes z zadowoleniem.

- Dużo łatwiejszy w utrzymaniu - zauważa Cornelia, wyciągając szyję, by zajrzeć do pokojów na piętrze.

 

Młodziutka Petronella trafia do Amsterdamu pod koniec lat 80-tych XVI wieku. Istnienie bohaterki będzie zależało od nowego męża, kupca Johannesa, i jego rodziny. Ale w tym mieście, gdzie słowa są jak woda: dostają się wszędzie i powodują zepsucie, gdzie wszyscy widzą tyko, to co wyobrażają sobie zobaczyć, gdzie Pan Bóg, przy całej swojej chwale, ma ograniczone wpływy, nawet istnienie okazuje się być stopniowalne. Johannes, pomimo przyjaznego nastawienia do świata, w zasadzie nie interesuje się żoną, a jego siostra, Marin, z którą przychodzi osiemnastolatce spędzać większość czasu, rozmawia z nią tylko po to, by udzielić jej napomnienia albo wygłosić kazanie oparte na fragmentach z rodzinnej Biblii, zazwyczaj druzgocących. Jako rekompensatę za nudę i niedogodności Johannes sprawi żonie miniaturę ich domu w formie kredensu. Nella, mimo początkowej niechęci zatrudnia do umeblowania tej szczególnej zabawki miniaturzystę, który okaże się być... kobietą. Tytułowa rzemieślniczka tworzy dla młodej pani Brandt nie tylko malutkie mebelki i sprzęty domowe, ale także domowników. Wkrótce miniaturowy dom zacznie żyć własnym życiem, wyprzedzając fakty z życia prawdziwych domowników, a jego twórczyni zaprojektuje dla nich przyszłość, na którą żadne z nich nie będzie miało ochoty.

Wszystko jest w tej powieści miniaturowe. Począwszy od prezentu Petronelli, poprzez małostkowość bohaterów, skończywszy na makiecie Amsterdamu, po której poruszają się postaci. Zaletą Miniaturzystki są przede wszystkim charakterystyki bohaterów, których cechy autorka uwydatnia w w sposób czasem dobitny, czasem zabawny lub metaforyczny, ale zawsze adekwatny do zachowań, do jakich ich powołuje. Marin jest więc jak supeł, który wszyscy chcielibyśmy rozplątać,  Agnes uwielbia wspinanie się po społecznych drabinach, które wypełniają Amsterdam, Johannes zaprawiony jest w sztuce znikania, a miniaturzystka tworzy minuty i sekundy, tworzy czas, stopniowo staje się też projektantką życia Petronelli i jej bliskich.

Całość ma także dość jasną wymowę, która prowokuje czytelnika do przemyśleń. Być może jesteśmy tylko zabawkami w rękach pociągającego za sznurki Boga, a nie olbrzymami, za jakich chcielibyśmy uchodzić. Być może nikt z nas nie jest kowalem (tudzież miniaturzystą) własnego losu. Być może też w naszej naturze nie leży powołanie do bycia dobrymi ludźmi, bo wewnątrz gnijemy jak zawilgocone głowy cukru, którymi handluje Johannes.

Powieść Burton zachwyca formą, ale nie czaruje treścią. Wyrazy uznania należy kierować do projektanta okładki i całości wydania, a spojrzenie pełne nadziei na rozwój kariery pisarskiej w stronę autorki. Nie ma wątpliwości, że Miniaturzystka to osobliwa książka, której fabuła osadzona jest w osobliwym, surowym klimacie i takich także bohaterach. Jednak na arcydzieło w wykonaniu młodej Brytyjki trzeba będzie jeszcze poczekać. Czegoś bowiem Miniaturzystce brakuje. Jakiejś iskry geniuszu, powiewu świeżości, który nie będzie dotyczył tylko czasoprzestrzeni, w jakiej umieszczona jest narracja, ale także samej fabuły. Powieść Burton czyta się jednym tchem, bo słowa przesypują się przed oczami, jak zbyt miałki cukier, ale ja chciałabym czekać na wielodaniową literacką ucztę. Zamiast smacznego deseru.

 

Kup książkę Miniaturzystka

Zobacz opinie o książce Miniaturzystka
Inne książki autora
Muza
Jessie Burton0
Okładka ksiązki - Muza

Świat wielkiej sztuki, jeszcze większych namiętności i tajemniczy obraz, który skrywa więcej niż tysiąc słów. Po jednej stronie płótna dziewczyna trzyma...

Reklamy