Mózg Kennedyego

Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 2013-02-19
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 9788377478158
Liczba stron: 416
Dodał/a książkę: nureczka

Ocena: 4.56 (9 głosów)

Albo jest to najgorsza rzecz Mankella jaką do tej pory czytałam, albo jestem na nią za głupia ewentualnie za mało wrażliwa. Tak czy siak, o ile Mankella lubię - może nie jestem oddanym fanem, ale jednakowoż lubię, o tyle ta konkretnie powieść mnie nie porwała. Powiem więcej, setnie mnie znudziła. Zacznijmy od tego, o czym już kilkakrotnie pisałam - obiecując w notce coś, czego nie ma, wydawca robi książce ogromną krzywdę. I tym razem też tak było. Obiecano mi kryminał, a dostałam powieść zaangażowaną społecznie. Nie mam nic przeciwko literaturze zaangażowanej (poza jednym wyjątkiem, ale to moja słodka tajemnica), ale kiedy sięgam po kryminał, chcę dostać kryminał. Nie sensację, nie romans, nie powieść historyczną tylko kryminał. Gdy otrzymuję coś innego niż to, za co zapłaciłam swoimi ciężko zarobionymi pieniędzmi, od razu czuję się oszukana i wzrasta mi poziom sceptycyzmu, a książkę oceniam znacznie ostrzej. Myślę, że to bardzo ludzkie. ,,Mózg Kennedy'ego" to powieść, której właściwie nie wypada krytykować. Autor podjął w niej kilka trudnych tematów: AIDS, pazerność wielkich korporacji, rasizm, relacje rodzice-dzieci. Zadanie ambitne, więc narzekając wychodzi się na osobę płytką i nieczułą. A mimo to odważę się jeszcze raz napisać otwartym tekstem - setnie się wynudziłam. Fabuła zawsze była mocną stroną Mankella. Nieśpieszna, typowo skandynawska, jednak zawsze logiczna i konsekwentna. Tym razem jednak z konsekwencją krucho. Główna bohaterka, archeolog, Louise Cantor, prowadzi prywatne śledztwo w sprawie śmierci syna Henryka. Nie wierzy w przyjętą przez policję wersję samobójstwa. W poszukiwaniu prawdy miota się między Europą i Afryką, a trup wokół niej ściele się gęsto. Właściwie każdy, kto próbuje jej pomóc prędzej czy później pada trupem. Do tego okoliczności śmierci przypominają jako żywo amerykańskie filmy klasy ,,B". Biedny świadek ma coś ważnego do powiedzenia, ale nie, nie powie dzisiaj tylko jutro. Dlaczego? Chyba tylko po to, by przestępcy mieli czas go uśmiercić. Najlepiej tak na trzy sekundy przed wyjawieniem prawdy. Nie jestem geniuszem zła (ani żadnym innym geniuszem) i być może dlatego nie znajduję odpowiedzi na podstawowe pytanie: czy nie prościej byłoby po prostu ukatrupić wścibską panią archeolog? Mój prosty umysł inżyniera podpowiada, że byłoby to rozwiązanie najbardziej efektywne. Gdyby to był jedyny mankament fabuły, ale gdzie tam! W przypadku literatury sensacyjnej grzechem śmiertelnym jest brak tajemnicy i zaskoczenia. Autorowi tak śpieszno do zdemaskowania diabolicznych knowań koncernów, że gdzieś w jednej trzeciej powieści właściwie wszystko zdradza, potem już tylko powtarza coś, o czym wiemy - koncerny są złe i pazerne. A propos złych o pazernych. Rozumiem, że ,,Mózg Kennedy'ego" to powieść zaangażowana, ale poziom dydaktyzmu i sztampowość postaci jest w niej nie do zniesienia. Jeśli ktoś jest biały, a do tego nie daj Boże nie przymiera głodem, z pewnością jest zły, chciwy i diaboliczny. Co innego czarni. Oni są dobrzy, a nawet jeśli kradną i rabują to i tak nie ich wina - gdyby nie byli biedni, byliby aniołami. Moje życiowe doświadczenie uczy (a mam już niejeden siwy włos na głowie), że nie ma prostej zależności między kolorem skóry i/lub stanem majątkowym, a zaletami ducha. W każdej grupie jest iluś tam ludzi dobry i ileś kanalii. Aczkolwiek w dobie poprawności politycznej takie stwierdzenie ociera się o rasizm. Także rozwiązanie zagadki, a właściwie jego brak, jest mocno rozczarowujące. Znam pojęcie zakończenia otwartego i je rozumiem. Czym innym jest jednak zakończenie otwarte, a czym innym porzucenie wątku. Niestety w ,,Mózgu Kennedy'ego" znajdziemy całe mnóstwo mniej lub bardziej rozwiniętych wątków, które nagle ni z tego ni z owego obumarły. Ot, pierwszy z brzegu przykład: Henryk z jakiegoś powodu opowiadał znajomym, że ma siostrę. Ba!, nawet pokazywał jej zdjęcie. Mankell poświęca temu całkiem sporo uwagi., sprawa co i rusz powraca, jakby autor chciał byśmy szczególnie zwrócili uwagę na ten detal. Dlaczego bohater to robił? Nie wiemy i już się raczej nie dowiemy. Takich uwiędłych pędów jest w powieści więcej. O nieszczęsnym mózgu Kennedy'ego nie wspominając. Jak się ma on do reszty opowieści nie pojmuję, aczkolwiek muszę przyznać, że pod koniec bardziej przerzucałam karki niż czytałam, więc coś mogło mi umknąć. To znaczy, rozumiem, że tytułowy mózg symbolizuje skrzętnie skrywaną przez wielkich tego świata tajemnicę, ale i tak nie pojmuję koncepcji.

Kup książkę Mózg Kennedyego

Zobacz opinie o książce Mózg Kennedyego
Inne książki autora
Powrót nauczyciela tańca
Henning Mankell0
Okładka ksiązki - Powrót nauczyciela tańca

Kolejna bezsenna noc Herberta Molina, emerytowanego oficera policji. Od pięćdziesięciu czterech lat nękają go cienie, które chcą, żeby odpokutował dawne...

Powrót nauczyciela tańca
Henning Mankell0
Okładka ksiązki - Powrót nauczyciela tańca

Kolejna bezsenna noc Herberta Molina, emerytowanego oficera policji. Od pięćdziesięciu czterech lat nękają go cienie, które chcą, żeby odpokutował dawne...

Reklamy