Sny Morfeusza

Wydawnictwo: Editio
Data wydania: 2016-07-03
Kategoria: Romans
ISBN: 9788328323346
Liczba stron: 416
Dodał/a książkę: Patrycja Kuchta

Ocena: 4.14 (21 głosów)

http://beauty-little-moment.blogspot.com/2016/08/sny-morfeusza-k-n-haner.html Trzymam w swoich dłoniach książkę, która jest bezapelacyjnym hitem tego lata. Pierwszy nakład wyprzedał się błyskawicznie, Internet pęka w szwach od opinii, w głównej mierze pozytywnych, autorka już wprowadza poprawki w tomie drugim, który ukaże się wcześniej niż początkowo planowano. Na czym polega fenomen tej historii? To erotyk, w zasadzie taki jakich wiele, ciekawy, choć nie przesadnie oryginalny, w którym można wyczuć lekki posmak „Greya” czy „Barw miłości”. Zasadnicza różnica polega na tym, że autorka jest polką, a jak się okazuje jesteśmy bardzo ciekawe, co w temacie erotyki mają do powiedzenia nasze rodzime pisarki. Całkiem słusznie z resztą, bo jak się okazuje do powiedzenia mają sporo i w niczym nie ustępują popularniejszym koleżankom zza oceanu. Tak więc jest Ona- Cassandra Givens, młoda, ambitna pani architekt, z głową pełną pomysłów i wielkimi aspiracjami. Jest też On- Adam McKey, przystojny i obrzydliwie bogaty właściciel firmy, w której Cass chce zdobyć posadę. Dodajcie do tego wszystkiego jedną namiętną noc, którą kobieta spędza z poznanym w klubie tajemniczym Morfeuszem, który może i nosi maskę, ale zdecydowanie ma oczy kochanka z jej snów. To tylko jedna noc i nie powinna się nigdy powtórzyć, tym bardziej, że tajemniczym właścicielem niebieskich tęczówek jest nie kto inny jak Adam McKey czyli nowy szef Cassandry. Płomień jednak zapłonął i nie da się go ugasić. Sprawy się komplikują a namiętność tylko wzrasta. W powietrzu wisi jakaś tajemnica i być może, coś bardzo niebezpiecznego. Tylko co? „Czy to naiwne? Może. Nierealne? Zapewne tak, ale przecież warto walczyć, o kogoś na kim nam zależy. Nieważne, czy to największy dupek na świecie, czy książę na białym rumaku. Jeśli się kogoś kocha, to widzi się w nim to, czego nie dostrzegają inni.” Cóż mogę Wam powiedzieć o bohaterach? To chodzące skrajności. W jednej chwili sympatyczni inteligentni i dający się lubić, by w ciągu jednej chwili zacząć robić skrajnie irytujące głupoty, których nijak nie można zrozumieć. Tytułowy Marfeusz, czyli coś w rodzaju mrocznego oblicza Adama, był całkiem ciekawym pomysłem. Budził dokładnie takie emocje, jakie budzić powinien, czyli strach, fascynację i pożądanie, którym nasza bohaterka błyskawicznie ulega. Asertywność nie jest z resztą jej mocą stroną, a uległość wobec (powiedzmy szczerze) agresywnego partnera, była wręcz irytująca, biorąc pod uwagę, co czasem o nim myślała. Erotyka bezapelacyjnie jest trzonem całej historii, a scen seksu było więcej niż jestem w stanie zliczyć. Jest gorąco, a czasem wręcz oszałamiająco perwersyjnie jednak w moim odczuciu, było tego po prostu za dużo w zbyt krótkim czasie. Na szczęście fabularnie autorka także nie próżnowała i wierzcie mi na słowo, że nie ma żadnych hamulców nie tylko w scenach łóżkowych, ale także w rozwoju akcji. Wielokrotnie aż przecierałam oczy ze zdumienia, w jakie tarapaty wpędzała swoich bohaterów i jak nieprzewidywalne są ich kolejne kroki. Szalenie mi się ta nieprzewidywalność spodobała i sprawiła, że mimo wszystkich wad i niedociągnięć nie byłam w stanie oderwać się od tej historii. Od strony technicznej kompletnie nie mogłam się odnaleźć w formie bez podziału na rozdziały. Ciągłość akcji to dobry pretekst, by pochłonąć całą książkę na raz, ale kiedy nie jest to możliwe, lekko zbija z tropu czytelnika. Wielkim plusem jest sam tytuł, bardzo poetycki, klimatyczny i idealnie pasujący do fabuły powieści. Mniejszy zachwyt budzi okładka, która nie tylko przywołuje oczywiste skojarzenia, ale mogłaby być nieco bardziej wyrazista, bo fabule tej wyrazistości nie brakuje. „Są takie miejsca, w których nigdy nie powinniśmy się znaleźć. Są tacy ludzie, których nigdy nie powinniśmy poznać. Są też takie chwile, w których jest za późno na to, by się wycofać, i wtedy już nic nie zależy od nas samych. Tak naprawdę nic nie zależy ode mnie od chwili, w której go poznałam.” O CZYM? „Sny Morfeusza” to moje pierwsze spotkanie z twórczością K.N. Haner i choć mam kilka zastrzeżeń było jak najbardziej udane. Powieść skrzy się od erotyzmu jest ostra, pikantna, chwilami wulgarna, czasem zabawna a czasem poruszająca. Autorka budzi w czytelniku skrajne emocje, szokuje, zadziwia i nie pozwala na chwilę wytchnienia, a jej książka ma absolutnie wszystkie cechy, które posiadają zagraniczne erotyczne bestsellery. Ja daję autorce zielone światło, bo naprawdę spodobały mi się jej pomysły. Czekam na kontynuację, zwłaszcza że wreszcie otrzymam odpowiedzi na dręczące mnie pytania, ale chciałabym przeczytać też coś zupełnie innego autorstwa K.N Haner. Jestem pewna, że napisałaby genialny dramat New Adult, który złamałby niejedno serce, tylko może tym razem bez takiej ilości erotyki.

Kup książkę Sny Morfeusza

Zobacz opinie o książce Sny Morfeusza
Recenzje miesiąca
Sankofa. Nie zmarnuj życia
Tomasz Gaj OP, Magdalena Pajkowska
Okładka książki - Sankofa. Nie zmarnuj życia
Elementarz dla rodziców
Jacek Mycielski
Okładka książki - Elementarz dla rodziców
Pensjonat pod Świerkiem
praca zbiorowa
Okładka książki - Pensjonat pod Świerkiem
Frida Kahlo prywatnie
Suzanne Barbezat
Okładka książki - Frida Kahlo prywatnie
Detektyw Bzik
Anna Paszkiewicz
Okładka książki - Detektyw Bzik
Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy