50+

Autor: habibi

Marię poznałam na projekcie skierowanym do kobiet, które chcą wrócić na rynek pracy. O rozmowę poprosiłam ją już po jego zakończeniu. Może z racji tego, że była bliżej innych kobiet? Zawsze miałam wrażenie, że jest taka ciepła i łagodna. To, co rzucało się też w oczy, to jej wycofanie. Podczas nagrywania symulowanej rozmowy rekrutacyjnej była zwinięta w kłębuszek, niczym jeż spodziewający się ataku. Siedziała na samym końcu krzesła i zabrała jego tylko minimalną ilość, taką, która uniemożliwiała jej spadnięcie. Głos miała tak cichy i niepewny, że trudno było mi wychwycić wypowiadane przez nią słowa, choć odległość nas dzieląca wynosiła nie więcej niż 4 metry.

- Maria, wiesz, chcę napisać bloga o nas.

-Tak, o nas? Sądzisz, że to ciekawe?

- A sądzisz, że nie? Sama mówiłaś kiedyś, że byłaś zdziwiona, jak wiele osób jest w podobnej sytuacji i nikt o tym nie mówi. I że jest Ci dużo lepiej po zajęciach, bo zaczęłaś o tym mówić. Chcę pisać, bo uważam, że takich osób zamkniętych w czterech ścianach jest więcej. I że oni też nie mają komu o tym powiedzieć. Pomyślałam, że będzie nam wszystkim raźniej.

- Tak? No dobrze, ale nie napiszesz tak, żeby wszyscy wiedzieli, że to o mnie chodzi?

Roześmiałam się, -Oczywiście, że tak nie napiszę, dam Ci do autoryzacji, żebyś mogła spać spokojnie, ok?

- No dobrze, ale od czego zacząć, przecież wszystko wiesz.

Zaczęłam sobie układać w głowie historię Marii. Wszystkie urywki zasłyszane podczas kilkutygodniowych zajęć. Tak, pamiętam dobrze, bo swoją historię zaczęła od słów: "Zostałam zwolniona, bo jestem 50+". Wtedy wyrwała mnie z moich własnych przemyśleń i sprawiła, że zaczęłam słuchać.

- Wiesz, powiedz to wszystko jeszcze raz. Tak, jakbyś mnie dopiero dziś poznała, jakbym nic o Tobie nie wiedziała. Powiedz to tak, jakbyś chciała opowiedzieć komuś, kto słyszy Cię pierwszy raz, a kogo chcesz pocieszyć, bo dowiedziałaś się, że właśnie spotkała go taka sama sytuacja, jak Ciebie.

- No dobrze. Jak wiesz, w tym moim banku pracowało mi się bardzo fajnie, lubiłam tę pracę i wydawało mi się, że jest super. Zawsze tak jest, że jedni są zadowoleni bardziej, drudzy mniej, ja po prostu bardzo lubię ludzi i kontakt z nimi. I nie wyobrażam sobie innej pracy. Wiesz, miałam klientów, którzy mimo kolejki woleli czekać do mnie, bo jest milej i zostaną dobrze obsłużeni. Nie wiem czy byłam tam lepszym czy gorszym pracownikiem, ale na pewno starałam się tak pracować, jakbym sama chciała, żeby ktoś mnie obsługiwał. Na pewno byli klienci, którzy chcieli być obsługiwani tylko przeze mnie. Pracowałam w tym banku od 10 lat, zaczynałam od kasy, potem przeszłam na dysponenta, potem długo, długo na tym stanowisku, a potem na specjalistę i tam pracowałam kilka ostatnich lat. Wtedy zaczęła się reorganizacja w banku. Zaczęły się zmiany na górze, bank nie został przejęty, ale zmienił się prezes. Wiesz, jak jest w bankach, pojawia się nowy prezes, za nim nowy zarząd, a za nowym zarządem - nowi dyrektorzy. Ci ostatni mają zazwyczaj nową, lepszą wizję przyszłości. Ta wizja przyszłości była taka, że nie ma potrzeby zatrudniać osób 50+. Łącznie zwolnili 4 osoby. Rezultaty reorganizacji były widoczne, bo nowo zatrudniane osoby dostały 50% wynagrodzenia starych pracowników. Ponadto pojawili się stażyści, których wcześniej nie było. Nie wiem, czy byli dotowani przez Urzędy Pracy, ale na pewno byli tańsi dla banku. No tak, zostały jeszcze osoby na zastępstwie i na czas określony.

Dziś podchodzę do tego tak: było, minęło. Miałam wiele wyrazów sympatii od Klientów, byli do mnie przywiązani, wydawało mi się, że wszyscy są zadowoleni. Prawda okazała się inna. Dziś są czasy najtańszych pracowników, staży, praktyk, umów zleceń, firm zewnętrznych. Żeby było tanio, no i zwolnić łatwo. Drugi wariant: plecy, kontakty, potrzeba upchnięcia rodziny. To są czasy tych, którzy mają stołek, dobry szeroki stołek. Co Ci będę opowiadać, tak teraz jest, żadna nowość. Obowiązkowa, sumienna, rzetelna, ale to wszystko było za mało. Tyle lat w jednym miejscu, każdy się przyzwyczaja, a jak jest reorganizacja to jest najlepszy moment na zwolnienie tych, którzy za chwilę wejdą w okres ochronny.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy