Mój chłopak nie jest gejem

Autor: AkFa
poprzez ułagodzenie go i zaczekanie, kiedy będzie gotów, aby powiedzieć mu, co się stało. Jego przyjaciel znów potrząsnął głową nadal chlipiąc. Przy okazji wycierając mokrą twarz w jego ulubioną podkoszulkę.

– Nie mów przepraszam. Wcale nie chcesz mnie przepraszać. Tylko mówisz tak, bo chcesz mnie uspokoić. W duchu myślisz sobie, że ześwirowałem i pomału zaczyna cię to przerażać.

– Cóż … może trochę. Ale przede wszystkim martwię się o ciebie. Pochorujesz się, jeśli będziesz tak płakał.– Kyle znów wolno pogładził go po plecach. Tak zawsze robił, kiedy jego młodsza siostra zrobiła sobie krzywdę. I najpierw obrzucała go wszystkimi winami świata, wrzeszczała a potem wpełzała na niego i pozwalała się pocieszać i przepraszać za wszystko. Zwłaszcza za to, czego nie zrobił. Problem polegał na tym, że ona miała sześć lat. I nie wodziła wilgotnymi, drżącymi i rozpalonymi ustami po jego szyi. Bryan chyba nie zdawał sobie z sprawy z tego, że to robi. Był tak do niego przytulony, że z trudem oddychał miedzy szlochnięciami.– Może podam ci jakieś chusteczki abyś mógł otrzeć twarz? Może miąłbyś ochotę na szklankę wody?

– Nie! Chcesz się wykręcić, aby mnie nie trzymać! Nic mi nie będzie.

– Bryan …nie, oczywiście, że nie. Po prostu moja koszulka jest cała mokra.– Kyle znów postarał się uspokoić nieustannie zalewającego się łzami przyjaciela. Bryan uniósł się lekko z dłońmi nadal zaplecionymi na jego szyi. Spojrzał zapłakanymi, czerwonymi oczyma na ewidentne dowody swojego załamania nerwowego. Pociągnął za brzeg koszulki, patrząc wyzywająco na Kyle.

– Pożyczę ci inną. Matta powinna pasować.– Bryan stwierdził z czknięciem i zaczął podciągach mu koszulkę do góry.– Mogę tą zatrzymać? – Zapytał, kiedy w końcu Kyle uległ i pozwolił ją sobie ściągnąć.

– Mmm, …jeśli nalegasz.– Odparł zaskoczony mężczyzna z wahaniem. Dziwnie zaczynał podejrzewać, że zamiast opanować sytuację, coraz bardziej wszystko wymykało mu się z rąk. Bryan ukrył twarz z jego koszulce i Kyle jakoś dziwnie podejrzewał, że wytarł w nią nos. O tak, zdecydowanie mógł ją zatrzymać. Bryan obejmując go jedną ręką za szyję, wychylił się w bok i schował zdobycz pod poduszkę. Kyle przyglądał mu się wcale nie lekko zaskoczony. Kolejne łzy popłynęły po twarzy Bryana jakby ktoś odkręcił hydrant.

– Co? Nie patrz tak na mnie. Wiem jak to musi żałośnie wyglądać.– Bryan znów z impetem ukrył twarz w jego karku.– Mam w pół nagiego, najprzystojniejszego faceta na świecie w łóżku i nawet siedzę mu na kolanach i co robię? Co robię?! Wycieram nos w jego koszulkę! Ale nie martw się. Ja dokładnie taki żałosny jestem!

– Bryan, przestań. Widzę, że filtr, mózg–usta padł ci całkowicie.– Kyle postanowił potraktować całą tą sytuacje z poczuciem humoru. Bo w przeciwnym wypadku musiał by się rozpłakać z szlochającym w jego ramionach młodym mężczyzną.

– Och, łatwo ci mówić. Po raz pierwszy nie mam zamiaru cenzurować, co myślę! Jaki to ma sens, skoro do tej pory nie przyniosło mi nic dobrego?

– Bryan wybacz, ale ja nic nie rozumiem. Pojęcia nie mam, o co ci chodzi.– Stwierdził z wahaniem Kyle. Starając się nie rozpraszać gorącem, które biło z przyprasowanego do niego ciała. Jemu również zaczęło robić się gorąco.

– Wiem, że nie wiesz, o co mi chodzi. W tym problem, że nikt nie wie. Nikt nie wie, nikt nie widzi. Nikt nie rozumie. I jak mam z tym żyć?

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy