Wnet zapragną skrzydeł esej

Autor: Grzegorz
kim by pan chętnie porozmawiał? - Chłopcze – rzekł Wyspiański – niech tu się zjawi powstaniec warszawski, niech on z kanału wyjdzie, niech powstaniec styczniowy, listopadowy, śląski tutaj przyjdzie. Niech ktoś przyjdzie kto do mikrofonu radia Wolna Europa mówił. Niech oni się zjawią i niech mi opowiedzą swoją historię. Niech mi opowiedzą swoją prawdę. * * * Nie proszono mnie tutaj ale przyszedłem. Musiałem tutaj przyjść gdzie są wszyscy z tej ziemi. Posłuchajcie moich wierszy: „Da Bóg nam kiedyś zasiąść w Polsce wolnej Od żyta złotej, od lasów szumiącej, Da Bóg, a przyjdzie dzień nieustający Dla srebrnych pługów udręki mozolnej”. A może ten o Mochnackim: „Mochnacki jak trup blady siadł przy klawikordzie I z wolna jął próbować akord po akordzie Już ściany pełnej sali w żółtym tona blasku A tam w kącie kirasjer w wyzłacanym kasku”. Albo ten: „O mazur, biały mazur w ogłupiałej sali: Dziś! Dziś! dziś! Wieś zaciszna i sznury korali”. Ach to pan Lechoń przyszedł do nas. Roman Brandstaetter rzekł do Juliusza, już nas dwóch jest którzy w dalekim kraju biblijnym korzenie mają, a ojczyzną ich kraj Szopena. * * * Panie Janie o mojej matce też pan pisał – rzekł do Lechonia Juliusz. Tak pisałem: „Ona, dama najpierwsza białego Krzemieńca W starym dworku z modrzewia, gdy wieczór oddycha… …przy czarnym fortepianie siada I w półmroku salonu gra Szopena z cicha”. * * * - Bóg jest Panem życia i śmierci. On ma moc dać życie i tylko On może je odebrać. – Te słowa usłyszał Jasiek, kiedy dosiadł się do stolika przy którym siedział ojciec Maksymiliana Kolbe i Dziennikarz z „Wesela”. - Oni myśleli że są panami życia i śmierci. Oni spod znaku swastyki. Oni byli narzędziem. To trudne słowa panie Dziennikarzu, ale prawdziwe. Te lata ich panowanie to lekcja dla ludzi. Lekcja pokory i wiary. Pamięta pan, panie Dziennikarzu te słowa wieszcza Adama. On siedzi w saloniku, słucha Szopena, można go zapytać. Ale ja je pamiętam, tak brzmią: „Bóg i zgiń wyrzecze, kiedy od ludzi wiara i wolność uciecze. Kiedy ziemię despotyzm i duma szalona zaleją…” Właśnie ta duma, ten brak pokory, ta niczym nie uzasadniona wiara we własną potęgę i moc zawsze doprowadzają do nieszczęść. Bo człowiek Dziennikarzu – jest proch marny. A tylko On jest prawdziwy, realny, wieczny. Patrzy pan na te cyfry. 16 670. Mój numer. Ale też symbol. Kiedy szatana (a szatan to te szóstki) pokona doskonałość czyli siódemka to szatan zostaje zerem. Zostaje człowiek, ta jedynka, jego dusza. Wytrwałem Dziennikarzu, bo dla Niego znieść warto wszystko. Bo On jest wszystkim. * * * „Tak mocno trzymają gwoździe”. Jakoś niepostrzeżenie zjawił się jeszcze jeden poeta. To ks. Janusz Pasierb zaczął recytować swoje wiersze. To miłość ukrzyżowana. Ludzie robiąc zło okrutne, na wieki dobro czynili. Przybijali mocno gwoździami miłość do Krzyża by każdy mógł patrzeć i w końcu zrozumieć. * * * Co nam jeszcze powiesz poeto: „nie czekaj na życie spłoszony ptak szaleje w klatce żeber drapie chce się uwolnić od ciebie życie twoje jedyne życie już jest na chwile”. Wszyscy żyliśmy krótko. Zobacz Jaśku – powiedział ks. Janusz – Juliusz 40 lat, Zbyszek też, Fryderyk 40, ojciec Maksymilian też niewiele a zobacz jakie ślady pozostawili. Czy oni jednak żyli dla siebie? Żyli by przekazać coś ważnego. Zdeponowali w naszej pamięci, na kartach swych utworów ważne przesłania. Każdy odczyta je po swojemu. Ale oni zrozumieli istotę życia. Jedna

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy