*OSTATNIE POŻEGNANIE - PIERWSZE POWITANIE*

Autor: Tenshi

Opowiadanie zainspirowane historią mojej cioci. Rozpaczliwa próba spojrzenia na jej śmierć z jaśniejszej strony.

Niosła kwiaty. Sucha, zimna rączka zaciskała kurczowo zgrabiałe palce na delikatnych łodyżkach. Uśmiechała się. Może i nie wyglądała na okaz zdrowia, ale dziś cieszyła się bardziej niż przez całe swoje doczesne życie. Nastał dla niej zupełnie inny etap bytowania.

Umarła jeszcze nie narodzona. Miała kilka miesięcy kiedy jej mama poroniła, ale mimo tego jako dobry duszek rozwijała się ciągle blisko niej. Kochała swoją mamę. Może i nie była ona najmądrzejsza ani najpiękniejsza, ale dla dziewczynki… W oczach małej mama była najukochańszym bóstwem. Cierpiała bardzo, dlatego, że nie mogła być blisko niej.

Mała rozwijała się szybko, chociaż nadal była małym dzieckiem rozumiała o wiele więcej, niż jej żyjący rówieśnicy. Dlatego, zamiast biegać po świecie z innymi małymi duszkami, chodziła krok w krok za swoją żyjącą matką. Nikt jej nie zauważał, ani nie wyczuwał jej obecności. Ktoś by pomyślał, że mogła czuć się opuszczona, ale mimo cierpienia była szczęśliwa, że jest blisko mamy.

Koszmar zaczął się trzy lata temu. Kiedy mama wracała tramwajem od swojej cioci stało się z nią coś dziwnego. Dziewczynka bardzo się przestraszyła, ale nie było jej dane zobaczyć, co się dzieje z mamusią, ponieważ przyszedł po nią starszy anioł i powiedział, że nie powinna na takie rzeczy patrzeć. Mała duszyczka została zabrana do nieba i przez prawie całe trzy lata nie pozwolono jej opuścić go choć na chwilę. Dopiero kilka dni temu obwieszczono jej, że otrzyma na ziemi bardzo ważną misje do wykonania.

Kiedy nadszedł “ten dzień” archanioł Gabriel sprowadził ją na ziemię. Jej duchowe ciało nie zmieniło się już od wielu miesięcy i nadal. Wyglądała jak pięcioletnia dziewczynka, ale wierzyła, że da radę wykonać powierzone jej zadanie.

Stanęła nad świeżym grobem, pokrytym pachnącymi wieńcami z taśmami pełnymi różnych liter, których nie chciała nawet czytać. Uśmiechnęła się niepewnie i położyła na grobie niebiańskie kwiatuszki. Chwile czekała, ale w końcu ją zobaczyła. Kobiecy duch, jej mama, wysunął się powoli zza nagrobka, zaskoczonymi oczami rozglądając się dookoła. Postać zdawała się nie rozumieć, co się dzieje.

- Mamusiu? - duszek podsunął się niepewnie do kobiety. - Mamusiu… teraz będziesz ze mną, wiesz?

Kobieta przyglądała się przez chwile dziewczynce, po czym porwała ją na ręce, tuląc mocno do siebie. Płakała, nie wiedziała czy to sen, czy śmierć, ale przez ostatni czas swojej choroby pogodziła się już z myślą o niej, więc nawet jeśli już nie żyła, nie miało to znaczenia. Najważniejsze było, że już nie cierpiała i odnalazła swój dawno utracony skarb.

Młoda kobieta razem ze swoją córeczką zamieszkała w niebie, gdzie znalazła też swoją dawno już nieżyjącą babcię. Teraz czekają cierpliwie, żeby za parędziesiąt lat przyjąć do siebie rodziców kobiety i znów stworzyć pełną, szczęśliwa rodzinę, która spędzi ze sobą całą wieczność.

 

1

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy