...po porostu przyjaciele... (3){op.zaw.treści erot.}

Autor: AkFa
ć czegoś zabawnego z każdej sytuacji.  

   Pub był ich stary, ulubiony. Nie raz tam chodzili. Gwar ściszonych rozmów. Dym, cichy pogłos muzyki i sportu płynących z telewizorów zawieszonych w różnych częściach Sali. Środek był okrągłym, otoczonym blatami barem. Z każdej strony było można podejść. Miejsca dla klienteli były podzielone na sektory. Każda trochę inna, ale pasująca i skompletowana. Tworzyła jednolitą całość. Każdy mógł znaleźć kącik dla siebie. Czy to wysokie stołki tuż przy samym bufecie czy to stoliczki dla dwojga. Ciche przyciemnione boksy. Normalnie oświetlone stoliki bez telewizorów. Można było powiedzieć, że dla każdego coś dobrego. Tony lubił tu przychodzić. Wielu było tu stałych bywalców. Niektórych spotykali tylko tutaj. Niekiedy zabierali ze sobą ich wspólnych znajomych. Większość później wracała tutaj z własnej woli. To miejsce miało swój urok.

BJ pociągnął go w stronę boksów. Tony się cieszył, bo nie był w nastroju, aby znaleźć się w centrum ludzi i ich rozmów.

–Co dla ciebie?

–Piwo.

–Zaraz wracam. – BJ poleciał do baru a Tony tylko patrzył za nim.

Z zapartym tchem obserwował najseksowniejszy tyłek, jaki chodził po ich mieście. Czarne proste jeansy jak druga skóra przylegały do idealnych krągłości. Mięsisty i sprężysty. Napinający się przy każdym jego kroku. BJ pochylił się nad barem i z uśmiechem zawołał barmankę. Jeansy opięły się jeszcze bardziej a na dodatek koszulka rozciągnęła na szerokich ramionach. Barmanka podleciała do niego jak na skrzydłach. Nie ciesz się małpo, on do mnie przyjdzie z tym piwem.

Kobieta roześmiała się na słowa BJ’a i szybko go obsłużyła. Tony siłą woli próbował zwalczyć falę zazdrości. Chyba nie do końca mu się udało, bo BJ zmarszczył brwi, kiedy do niego podszedł.

–Coś się stało?

–Nie. – No przecież się nie przyzna, prawda? To by było żałosne.

–Tony…– BJ warknął ostrzegawczo i postawił przed nimi piwa. Po chwili wahania usiadł przy jego boku. – No wykrztuś, o co ci chodzi. Przecież widzę, że chcesz.

–Chyba zgłupiałeś. Nic nie chcę. – Tony wziął piwo i pociągnął długi łyk. Wewnętrznie toczył walkę między irytacją na flirtującego BJ’a a radością z tego, że usiadł tuż przy nim a nie po drugiej stronie stołu. BJ wzruszył obojętnie ramionami. Weźmie go na przeczekanie. Jak będzie udawał, że go to nie interesuje to Tony sam będzie chciał mu powiedzieć. Zawsze działało. Gdyby go naciskał tylko by się zaparł bardziej.

–Za wywalenie Bennetta z pracy! – Wzniósł toast.

–Za to chętnie wypiję. – Tony roześmiał się.

–Ty wiesz, jakie ja będę teraz miał łatwe życie? Masakra. Aż dosłownie nie mogę sobie wyobrazić tego spokoju. Czasu wolnego. Jeeeezzz… raj na ziemi.

Tony rżał ze śmiechu. BJ faktycznie miał ekstazę wymalowaną na twarzy.

–Zawsze możesz kogoś dostać do pomocy. Może być gorszy. – Wystękał w końcu, poprzez ataki śmiechu. BJ zachłysnął się i plując i kaszląc, palnął go w ramię.

–Ty mnie już lepiej nie pocieszaj, ja cię proszę. Pozwól mi się nawalić z radości. – BJ pociągnął kolejny łyk z butelki. – Potem w racie W – nawalę się z rozpaczy.

–No tak to ma sens.

–Oczywiście, że ma.

Przez parę minut pili i gadali o bzdetach. Tony zapomniał o swojej zazdrości a BJ cieszył się, że jego przyjaciel się zrelaksował. W końcu trzeba było uzupełnić płyny. BJ spojrzał w kierunku baru i złapał spojrzenie barmanki. Gestem zamówił dwa kolejne piwa i miał nadzieję, że przypomni sobie o precelkach, o które ją prosił. Wmuszanie jedzenia w Tonego pod każdym pretekstem stało się już jego drugą n

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy