Przezwyciężyć obawy

Autor: just_monca

- Muszę tam iść. Muszę iść do prosektorium, muszę wiedzieć jak on się czuje! – Abby bełkotała głośno chodząc wzdłuż korytarza.

 

Wzięła głęboki oddech i stanęła przed drzwiami windy. Gdy już do niej wsiadła i nacisnęła guzik żeby zjechać na dół zaczęła się trząść.

 

- Cholera, Abbs, jesteś żałosna. Na co dzień przecież widzisz śmierć, a paraliżuje Cię strach z powodu jednego koszmaru – łajała się w duchu.

 

Oparła się o ściankę i na chwile przymknęła oczy. Koszmar znowu błysną w jej umyśle. Widziała siebie leżącą na stole w prosektorium Ducky’ego w trakcie sekcji. Jej otwarte, przeszklone oczy rejestrowały całe otoczenie także jej własne ograny wewnętrzne. Potrząsnęła głową jakby chciała z niej wyrzucić te wszystkie przerażające wizje i próbowała skupić się na Gibbsie i tych dobrych czasach, które spędzili razem w pracy. Dziewczyna za wszelką cenę musiała się dowiedzieć i to właśnie od niego, że wszystko jest w porządku. Żywiła do niego uczucia, ale problemem było to jak je nazwać. Zastanawiając się nad tym dłużej, doszła w końcu do sedna sprawy. Gibbs był dla niej kimś więcej niż szefem czy przyjacielem i to ją przeraziło. Zupełnie nie wiedziała co robić. Czy mu o tym powiedzieć, czy ignorować.

 

- Oh, Abbs, przestań! Jesteś idiotką. Myślisz, że będziesz w stanie to ignorować? W tej chwili próbujesz oszukać samą siebie. Boisz się, że go stracisz chociaż nawet go nie masz, a to na pewno coś znaczy – pomyślała.

 

Drzwi windy w końcu się otworzyły, a ona praktycznie przez nie wypadła i jak najszybciej pobiegła do prosektorium. Wtedy też zobaczyła Gibbsa. Łatwo można było się domyślić, że jest ranny. Byli z nim Tony i lekarz. Ten pierwszy trzymał maskę z tlenem, która obejmowała usta i nos Jethra. Widząc to wszystko Abby niemal się rozpłakała. Mimo to uśmiechnęła się, bo widziała, że Jethro już ją zauważył. Natomiast Tony usilnie próbował zatrzymać szefa, gdy zobaczył, że Gibbs chce wstać.

 

- Szefie nie możesz jeszcze chwilę zaczekać?? – westchnął.

 

Wtedy i on zobaczył swoją przyjaciółkę, która przy nich stanęła. To ona była powodem tego, że Jethro chciał tak uparcie się podnieść. Widać było, że tych dwoje od dawna łączy jakaś więź.

 

- Teraz widzę, dlaczego tak bardzo chciałeś tu siedzieć zamiast jechać do szpitala – powiedział Tony z uśmiechem.

 

Gibbs strzelił mu rażące spojrzenie, a Abby uśmiechnęła się pół nieśmiało, pół złośliwie.

 

- To prawda Tony??

 

Jethro zdjął maskę tlenową i nie mógł powstrzymać uśmiechu. Potem zrobił coś, co całkiem ich zaskoczyło – oddał ją DiNozzowi. Tony spojrzał na niego niespokojnie.

 

- DiNozzo, mam się dobrze. Mogę oddychać.

- Skoro tak mówisz szefie.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy