Strach - staruszek o dwóch twarzach

Autor: wusia

Dzień otulił ciepłem cytrynowego słońca, które dość odważnie przycupnęło na moich ramionach i czule łaskotało cienką skórę na powiekach. Jego intensywne ciepło, uspokoiło porozrzucane gdzieś we mnie ważne sprawy. Oszlifowało to, co wymagało wygładzenia na wielu płaszczyznach życia. Nieodpłatnie, zupełnie bezinteresownie osłodził dzień miękką pianką latte i kokosowymi ciasteczkami. Ten wyjątkowy dzień jednym ruchem swej jasnej, promiennej dłoni zatrzymał wskazówki swego zegara… na chwilę,           na moment…Na miękkim tapczanie obok mnie przysiadła cisza i pomogła zanurzyć się w głąb swojego serca. Wydarzenia ostatnich dni, skłoniły mnie do refleksji nad tym, co istotne, znaczące, a co tak naprawdę już dawno nie zatrzymywało moich myśli na dłużej. Pomyślałam o tym jak często w naszym życiu gości strach i jakim jest towarzyszem. Strach, który niejednokrotnie paraliżuje nasze serce i umysł, który długimi dniami i nocami staje się jakąś gorzką pigułką w gardle, który częstokroć odbiera sen           i apetyt, kurczy godziny, zalewa oczy łzami i zakłada na usta kaganiec milczenia. Pan Strach który mgłą rozmywa wizję jutra, zatrzaskuje drzwi, a klucz wrzuca do głębokiej studni, jakimś podstępem wykrada nam dobre myśli i nadzieję pozostawiając tylko jakieś drobne ich okruszki… W podróży mojego życia gościł on wielokrotnie, a w ostatnich dniach stał się stałym bywalcem. Zastanawiam się czy dajemy sobie prawo do strachu? Czy może zamykamy szczelnie oczy, udając że go nie widzimy? Czy można postawić jakieś mury obronne i drzwi serca przed nim zabarykadować ? Wydaje mi się, że on tak całkiem zwyczajnie, jest stałym komponentem naszego życia. Może, gdy przyjrzymy mu się z dokładnością mikroskopijnego szkła, dostrzeżemy, że wcale nie jest taki straszny jak zdaje się wydawać? Tak na prawdę posiada dwie twarze, jedną zwróconą w stronę słońca i tę drugą nieco ciemniejsza, niepokojąca.  Często uświadamia nam, ważność obecności kogoś w naszym życiu,  jak bliska bliskość łączy nas z tymi osobami, kiedy to, wkracza do naszego świata i karmi nas niepokojem przed utratą tego co kochamy. Wydłuża czas zamieniając go w niepewność, kradnie z uśmiechem na ustach ziarenka piasku z klepsydry czasu, albo podstępnie dosypuje, gdy czekamy na wyniki badań. Dławi niemocą dokładając na nasz garb na plecach więcej kamieni smutków i kłopotów. Tak wielu rzeczy boimy się w życiu. Ciemności, pająków     i ciasnych pomieszczeń. Dentysty, złodzieja i komornika. Boimy się o nasze dzieci, małżonków, rodziców   i przyjaciół. Boimy się złowrogich spojrzeń, niepokojących telefonów i złowieszczych wiadomości. Boimy się o wszystko to, co jest dla nas mocniejszym i szybszym uderzeniem serca. Szkoda, że tak rzadko dostrzegamy i dopuszczamy do siebie myśli, że strach jest czymś normalnym, permanentnym o nawet nie boję się powiedzieć ważnym. Nie jeden raz pomaga podjąć ważną decyzję, zmienić bieg wydarzeń czy dokonać za nas wyboru… Pomaga coś zrozumieć, popycha na ring i zmusza do walki o coś ważnego. Pozwala docenić, zrozumieć. Niestety bardzo często odbiera, bezpowrotnie.  Poznałam jego dwie twarze. Dziś wiem, że obie są ważne i potrzebne. I kiedy odwiedza mnie on – strach, staram się dokładnie przyjrzeć mu z każdej strony, nie zatrzaskuję nerwowo przed nim drzwi i okien, odbieram telefon kiedy dzwoni… Wiem też, że zawsze dzielony z kimś, nie jest taki straszny.

1

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy