Miłóść

Autor: heks

-Czy Ty zdajesz sobie sprawę ,że chciałam już dzwonić na milicje!!!

-Gdzie Ty w ogóle chodzisz z kim się zadajesz? Szkoła jest dla Ciebie najważniejsza.

Ta tyrada trwała jaka zresztą wiele innych jeszcze do późnych godzin nocnych, przerywana, kruchym chwilami mej płonnej nadziei ,że może w końcu zasnęła.

Zmykam po cichutku drzwi zapalam lampkę nocną .

Puszczam Tilt

-Nie zamykaj przede mną drzwi ! masz coś do ukrycia ?

Kolejna godzina jazgotu z łóżka, dalszej części nie słyszę zasypiam .

W szkole jakoś tak pusto, na dobrą sprawę nie ma do kogo zagadać,chyba wykonam strzałę po 3 lub 4 godzinie.

-Stary mój brat studiuje , a u nich dziś tam gra Oddział Zamknięty, mam 3 wejściówki do Od Nowy

tylko musisz się szybko decydować .Jak coś to jedziemy zaraz po szkole i wracamy ostatnim pociągiem .

Wojtek to spoko gość, bardzo go lubię więc decyzja nie podlega jakiejkolwiek dyskusji.

Na 17 jesteśmy pod Klubem,świat jest bajkowy.

Lasek, zmrok w powietrzu czuć słodkawy zapach ganji. No i Ci strasznie poważni i dorośli studenci.. Koncert jest , chyba moim pierwszym ,takie moje dwie godziny wolności.

Powrót , to półtorej godziny pociągiem , w wagonie robotnicy z drugiej zmiany, zapach tytoniu pomieszany z fabrycznym potem i wódką.

Tak naprawdę dopiero teraz uświadamiam sobie jaki jestem głodny, rano zjadłem w domu kromkę chleba z byle czym, Pieniądze z drugiego śniadania poszły na bilety kolejowe.

W domu jestem grubo po północy, po drodze kierowca nocnego autobusu wlepia mi mandat za brak biletu.

Kongo kompletne jak mawiała maja serdeczna koleżanka.

Opowieść o nieodpowiedzialności i telefonie na milicje połączoną z kilkugodzinna tyradą z łóżka

już znacie.

Zaspałem , olać szkołę jadę do Kasi.

Drzwi jak nigdy otwiera Wandzia.

-Kasia śpi przyjdź za kilka dni, a i przynieś zeszyty. Mam nadzieje,że nikomu nic nie mówiłeś.

Już mam odchodzić ,gdy do drzwi dobiega Kasia,odpycha matkę i prosi bym wszedł do środka.

Korytarzem w półmroku idziemy gęsiego. Kasia ,za nią ja. Wzrokiem śledzę jej każdy ruch

żeby ją tylko złapać zanim upadnie.

Krok ma pewny,przez kuchnie do pokoju,po drodze nastawia wodę na herbatę .Wandzia sunie niczym cień za mną .

Tego dnia przez cały czas nie odstępuje nas na krok.

Mam jakiś wewnętrzny żal do Wandzi za wydarzenia sprzed kilku dni nie potrafię czuć się przy niej swobodnie.

Wychodzę , na odchodne słyszę ,że mam przyjść koniecznie jutro,że musimy porozmawiać .

Całą tą atmosferę lat 80- tych chłonę całym sobą, choć w tej mojej mieścinie nie działo się absolutnie nic.

- 4 -

 

Słucham i chłonę wszystko co zaistniały stan rzeczy może kontestować choć w najmniejszym stopniu. Jest tego sporo Perfect, Maanam , OZ, ale ja już wiem ,że w mojej duszy gra DEZERTER.

Z drżącym sercem naciskam na dzwonek, do drzwi przez całą wieczność nie podchodzi nikt.

Już mam odchodzić, gdy stają przede mną te moje brązowe oczy

-wejdź .-szepce.

Płynę za nią tym korytarzem ,ma takie ciepłe i miękkie dłonie.

Siadam na wersalce ,Kasia kładzie głowę na moich kolanach delikatnie gładzę jej włosy.

To jedna z tych chwil gdy nie potrzeba nic mówić. Bliskość drugiej osoby starcza za całą rozmowę.

Zatapiam się w nią cały,chwilo trwaj wiecznie. Wstaje ,gwałtownym ruchem, nerwowo poprawia włosy.

-Moja mama jest w ciąży -mówi matowym głosem ze wzrokiem wlepionym w ścianę.

-Wiesz zazdroszczę Ci też chciałbym mieć brata lub siostrę ,ale u mnie to raczej nie możliwe.

Ah jak Ty nic nie rozumiesz,to wszystko spadnie na mnie,pieluchy karmienie, kompanie generalnie wszystko co wiąże się z wychowaniem .

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy