Miłóść

Autor: heks

Jak to?

Mówiłam ,że nic nie rozumiesz, moi rodzice piją ,piją odkąd pamiętam. Picie zasłania im cały świat nawet to dziecko spłodzili w pijackim amoku. Jeśli matka donosi tę ciąże to pewnie będzie chore , albo nie wiem …...

Po raz chyba pierwszy w życiu czuję się tak bezradny,że nie wiem co mam powiedzieć, dociera do mnie to ,że żadne słowo ani nawet żaden gest, deklaracja nie są tu w stanie nic załatwić .

Egoistycznie, zaczynam myśleć o sobie ,o tym że ją stracę. pewnie będzie tak jak mówi i w tej gmatwaninie zabraknie miejsca dla mnie ,dla nas.

Zostawić ją, teraz i odejść, wyrzucić to wszystko na śmietnik od tak po prostu. Przecież nie potrafił bym jej w szkole spojrzeć w oczy.

Tak to jedna z tych sytuacji ,gdzie mówić czy milczeć , odejść lub zostać powoduje podobny rodzaj traumy.

Wandzia do tematu ciąży podchodziła raczej swobodnie, jednym słowem alko lało się chyba na okrągło z małymi przerwami na oddech. Brzuch rósł coraz wyżej,a Ona z każdym tygodniem ,miesiącem stawała się coraz bardziej ziemista.

Do dziś nie mogę zrozumieć jak donosiła i urodziła zdrowe dziecko. Widać są na tym świecie miejsca gdzie cuda się zdarzają.

Przyszła ciepła wiosna ,potem gorące lato z nim więcej swobody i czasu dla nas.

Staram się walczyć o Kasię ,która jest jakby coraz bardziej była w innym świecie, jej myśli są daleko z przodu tak jakby to Ona miała zostać przedwcześnie matką.

W końcu udaje mi się namówić moją Sarnę na przyjazd do mnie. Całe do południa spędzamy na basenie. Mogę mieć powody do napawania się dumą, nie ma chłopaka ,który by nie wodził za nią oczami. Do domu wracamy w radosnych nastrojach na obiad.

-Wykąpcie się po wszystkim , bo będzie czuć od Was chlorem. Obiad macie na stole,ja idę do babci ,będę pod wieczór- mówi mama i zaczyna zbierać się do wyjścia.

Kasia wychodzi z łazienki, siedzę oniemiały na wersalce ,z mokrych włosów po ramionach na piersi spływają krople wody. Piersi ma tak nabrzmiałe ,lśni światłem wpadającym przez okno.

Siada mi na kolanach, palec wskazujący kładzie na mych ustach .Poddaję się całkowicie,teraz Ona tu rządzi. Drzwi od mieszkania otwierają się nie spodziewanie w przedpokoju staje mama, wyczuła doskonale atmosferę, kręci się chwilę po przedpokoju po czym zza ściany słychać

Przepraszam, do później kochani.

Skamieniałem całkowicie ,nie mogłem wykonać najdrobniejszego ruchu ,wydobyć z siebie słowa.

Kasia siedzi ,tak z palcem na moich ustach,po chwili zaczyna swój taniec z początku delikatny i powolny ,muska mnie tylko swoim ciałem, lecz z każdą kolejną chwilą wszystko jest coraz bardziej intensywne.. zapach ,kolor, smak .Krew nabiega mi do ust, wypełnia bulgotem każdą część ciała. Łapie ją mocno za krągłe biodra , unosi się w konwulsji w górę tak mocno ,ze chyba mi

- 5 -

 

zaraz odleci ,po czym opada na mnie w ostatnim z swych ruchów ,zastyga.

Ssę delikatnie jej piersi ,czuję jej zapach,mokra ociera się o mnie niczym rozleniwiona kotka

-Jeszcze raz,jeszcze raz proszę -szepce kilkakroć do ucha

Pod skórą czuję ,że muszę się przygotować do poważnej rozmowy z mamą tego dnia mierzy mnie tylko z zaciekawieniem oczami , nie podejmując tematu.

Następnego popołudnia po powrocie z pracy rzuca mi na ławę książkę ,, Tylko dla chłopców,,

- Jeśli już zaczęliście to robić , to róbcie to tak by nie było z tego dzieci.

Mamo.

Słucham

spóźniłaś się jakieś trzy lata.

 

 

W sierpniu wyjeżdżam do dziadków na wieś żeby dorobić parę groszy do mojego skromnego budżetu.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy