Que debemos pasar tiempo juntos. Tom I. Rozdział 22

Autor: Pilar

Droga wydawała mi się dłuższa niż zwykle. Byłam niezwykle niespokojna. Czułam, jakbym jechała gdzieś, gdzie czeka na mnie coś strasznego. Nagle zaczął padać deszcz, a niebo stało się niezwykle ciemne. Wiatr wzmógł się. Ogarnęło mnie przerażenie. Dojeżdżając do bramy zauważyłam dziwną jasność. Coś było nie w porządku. Wysiadłam z samochodu i pobiegłam w kierunku światła. Kiedy dotarłam do domu zamarłam. Dom stał w płomieniach. W jednej chwili wspomnienia z pożaru mojego domu stanęły mi przed oczami. Zaczęłam szukać domowników. Nagle zobaczyłam oddalającą się postać. Pobiegłam w jej kierunku, nie zdając sobie sprawy z zagrożenia. Nie chciałam pozwolić, aby stało się, to, co spotkało moich rodziców. Pośpiesznie zadzwoniłam po straż i policję, a sama udałam się w pogoń za podpalaczem. Z daleka rozpoznałam sylwetkę Patryka. Nie mogłam uwierzyć, że ponownie podpalił dom, w którym mieszkają bliscy mi ludzie. Nie mogłam pozwolić, aby i tym razem uciekł. Musiałam go dogonić bez względu na grożące mi niebezpieczeństwo. Zatrzymał się nad urwiskiem skalnym. Najwyraźniej nie znał tej okolicy na tyle dokładnie, by uciec. Odwrócił się chcąc znaleźć inną drogę, lecz stanęłam przed nim i powiedziałam.

                - Tym razem ci się nie uda.

                - Tak myślisz? – to mówiąc podszedł do mnie, złapał mnie za ręce i zaczęliśmy się szarpać. Nagle odczułam silny ból. Otarłam nogą o ostry kamień. Nie zamierzałam się poddać. Wymierzyłam mu uderzenie, tak silne, jak tylko było mnie na to stać. Wykorzystując moment jego nieuwagi wykręciłam numer Kacpra i kiedy odebrał krzyknęłam tylko jedno: „Kacper urwisko!” Potem rozłączyłam się i zaczęłam uciekać. Mężczyzna zaczął mnie gonić. Mój strach sięgnął zenitu. Nagle potknęłam się i przewróciłam. Natychmiast wykorzystał to i złapał mnie. Nie potrafiłam ukryć łez. Szlochałam coraz mocniej, kiedy on mówił coś o miłości i spłaconych długach.

                - Pamiętasz, jak prosiłaś, żebym nie wyrzucał cię ze szpitala? A tymczasem zrobiłaś mi taki numer! Ludziom, których się kocha nie można wbijać noża w plecy.

                - Dlaczego to robisz?

                - Gdyby nie Gabriel nie dowiedziałabyś się i bylibyśmy razem. Nic nie stanie nam na drodze do szczęścia. Nie pozwolę cię skrzywdzić, pamiętasz?

                - Zostaw mnie. Nie powiem im, jeśli teraz odejdziesz.

                - Nie zostawię cię. Przecież się kochamy.

                - Dlaczego?

 Zaczęłam coraz głośniej szlochać, a on nagle uderzył mnie. Poczułam cierpki smak krwi. Doznałam potęgującego się we mnie bólu i strachu. Bił mnie coraz mocniej, a na koniec dodał.

                - Teraz już wiesz, że z prawdziwą miłością się nie zrywa.

Raptem usłyszałam dźwięk nadjeżdżającego samochodu. Tak bardzo chciałam zobaczyć Kacpra. Padły strzały. Może jeden, może więcej. Wszystko działo się tak szybko. Ktoś wziął mnie w ramiona. Byłam zupełnie bezsilna. Dłońmi dotknęłam ramion mojego wybawcy. Poczułam słodki zapach perfum Kacpra. Wtuliłam się w niego całą sobą. Zaczęłam szlochać. Pocałował mnie lekko w policzek...

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy