Zawsze będziesz w moim sercu cz.9

Autor: Lady_Makbet

Wolnym krokiem szedł przez cmentarz, szukając grobu. Od ostatniej wizyty w tym miejscu minęło sporo czasu — doszły nowe groby. Dlaczego ludzie umierają tak szybko? Co takiego tam jest, że każdy chce się tam znaleźć, dlaczego nie próbują walczyć? Czy nie zdają sobie sprawy, że opuszczając ludzi, którzy ich kochali, sprawiają cierpienie i ból? Wizyta u psychiatry pomimo wcześniejszego rozczarowania pomogła mu, z ulgą odkrył, że mówiąc o Natalii, już nie płacze i nie łamie mu się głos.

Z ciężkim sercem odnalazł jej grób – rodzice postawili już pomnik. Był piękny, grafitowy z ogromnym aniołem.

-Widzisz, przyszedłem do ciebie – wyszeptał, mając nadzieję, że go słyszy – zawsze będę cię kochał. Żadna kobieta nie zastąpi mi ciebie. Kiedyś to ja czuwałem nad tobą, teraz ty czuwaj nade mną. Za tydzień są święta i z okazji świąt chciałem złożyć ci życzenia wszystkiego najlepszego kochanie.

Wyjął z kieszeni maleńkie pudełeczko, otworzył je i położył na grobie.

-Ten pierścionek miał być prezentem na święta. Kocham Cię.

***

Dwudziesty czwarty grudnia zawsze był dla niego radosnym dniem, z podekscytowaniem czekał, aż będzie mógł zasiąść z rodziną do suto nakrytego stroju, składać życzenia z każdym po kolei ciesząc się z obecności najbliższych mu osób. W tym roku będzie inaczej, przy stole zabraknie najważniejszej dla niego osoby. Odkąd poszedł do niej na cmentarz, było mu, lżej czuł, że podjął słuszną, decyzję idąc do niej — z pewnością chciałaby tego. W kieszeni marynarki rozdzwonił się telefon. Wyjął go, spojrzał na wyświetlacz i mimowolnie się uśmiechnął.

-Cześć mamo.

Po drugiej stronie usłyszał westchnięcie. Wiedział, już co oznacza „nie łam serca swojej biednej starej matce i przyjedź do domu na wigilię, nikt nie powinien być sam” – mniej więcej to za chwilę usłyszy.

-Synku, mam już swoje lata, serce mam już stare i zmęczone, nie łam mi go.

Z trudem zdusił śmiech. Skąd to wiedział? Być może dlatego, że za dobrze już ją zna. Zawsze, gdy chciała coś osiągnąć, brała go na litość.

-Już zaraz będę jechał. Właśnie się ubierałem.

Dałby sobie rękę uciąć, że Teresa uśmiecha się teraz do męża i pokazuje mu, język triumfując, ponieważ kolejny raz postawiła na swoim.

-Do zobaczenia synku.

Nie dając mu dojść, do słowa rozłączyła się, z ociąganiem włożył kurtkę i buty udając się w kierunku windy. Po nowym roku zamieni mieszkanie na inne. Było zdecydowanie za duże dla niego samego i zbyt wiele wspomnień zawierało się w nim. Czas na zmiany.

Właśnie wchodził na parking podziemny, gdy jego telefon znów się rozdzwonił. Spojrzał na wyświetlacz. Nie znał tego numeru – z lekkim zawahaniem się odebrał, był ciekaw kto to.

-Słucham – rzeczowy i stanowczy ton miał odstraszać.

-Dzień dobry z tej strony Malwina. Nie chciałam Panu przeszkadzać, a jedynie złożyć życzenia z okazji świąt.

Był zaskoczony. Skąd miała prywatny numer jego komórki? Ta kobieta wywierała na nim z każdą chwilą coraz większe wrażenie.

-Dzień dobry – uśmiechnął się sam do siebie – nic się nie stało. Cieszę się, że pani dzwoni. Wesołych Świąt.

Ciche westchnięcie nie uszło jego uwadze.

-Dziękuję i wzajemnie.

Czuł, że chciała mu coś jeszcze powiedzieć, ale w ostatniej chwili zrezygnowała z tego pomysłu.

-Spędza pani święta u rodziców? – pytanie, którego nie powinien zadawać i na które nie powinien wymagać odpowiedzi. Nie znali się w końcu.

-Nie, spędzam je sama – a jednak odpowiedziała – moi rodzice zginęli w wypadku samochodowym, siostra jest za granicą, a ja nie zdążyłam kupić biletu.

„Nikt w święta nie powinien być sam” – tak właśnie powiedziałaby mama i nim zdążył przemyśleć odpowiedź, odpowiedział.

-W święta nikt nie powinien być sam, zabieram panią do siebie, już jadę po panią.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy