MIGAWKA V

Autor: nightkeeper

 

Wyglądał, jakby się wahał. 
Pieszo, czy kolejką? 
Kibicowała mu w duchu. 
Zawiodła się. Poszła więc sama, zastanawiając się, czy go jeszcze gdzieś spotka. 
- Będzie szybciej – pomyślała, i ruszyła w górę. 
  
- Jest! 
Musiał się zatrzymać przy kolejce dłuższą chwilę, skoro dopiero rusza na szczyt. 
- Też mi szczyt!  - prychnęła i aż zakryła dłonią usta w obawie, że ją usłyszy.  
Z górnej stacji kolejki można tam dojść nawet w szpilkach. Wie, co mówi. Widziała. 
Z początku szedł dość szybko, jakby chciał nadrobić wcześniejsze wygodnictwo. 
Zobaczymy, czy wytrzyma tempo do szczytu. –znów łapie się na tym, że zaczyna mu kibicować. - Przecież do tej pory byłam biernym obserwatorem. - Skarciła się w myślach, ale nie pomogło.  
Jednak, to dlatego zwrócił jej uwagę, że stale się wahał. Choć miał wypisaną na twarzy determinację. 
I znowu zawód. 
Utykał! 
Nie mogła widzieć twarzy, szła przecież z tyłu, ale wyobrażała sobie co czuł, z trudem wlokąc za sobą nogę.  
- Jednak dotarł. 
 Potem zszedł jeszcze do czeskiego schroniska po drugiej stronie góry. 
  
Teraz, rozstali się przy górnej stacji. Była już pewna, że zauważył jej istnienie. Nie odezwał się. 
Musiała ugryźć się w język, żeby go nie zagadnąć.  
- Nie, niech zostanie milczeniem.     

 

 

1

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy