Współcześni kochankowie

Autor: Leila

     Każda miłość kiedyś się kończy i odchodzi w zapomnienie. Nieraz szybko, ogniście, niespodziewanie. Czasem przeradza się w przyzwyczajenie lub umiera śmiercią naturalną, z niewidomego powodu, o którym mówić nie chcemy. Zbyt dumni, by przyznać się do błędu. Wolimy unikać swoich spojrzeń, zaczyna obowiązywać bezszelestne mijanie się w domu, zamiast szczerej i otwartej rozmowy. Cisza zamiast przeprosin, wybaczenia i przytulenia.

Niestety Ci kochankowie chcieli tylko wymazać się z pamięci…

     Popatrz w Jej oczy szary człowieku. Głęboko. Nie widzisz, co zrobiłeś czy nie chcesz zobaczyć? Są wypełnione wielkim bólem i troską. Nie świadomie zabiłeś w niej ducha i hart walki oraz wolę przetrwania. Ograbiłeś z uczuć i poniżyłeś. Pozostawiłeś słabą i bezbronną. Podbudowywałeś swoje chore, wiecznie niespełnione ego na Jej smutku i łzach. Twoje JA było ponad wszystko. Zamieniłeś pełną pasji kobietę, którą była wcześniej - w cień człowieka. Posmutniała i zgasła. Nie uśmiecha się, nie emanuje spełnieniem. Dom przestał wypełniać radosny gwar i ruch. Nawet rozmowy rozpłynęły się. Jeżeli już słyszymy jakieś dźwięki to tylko Jej płacz, a Twoje pretensje…

     Tego, że przestał bić od niej blask, również nie zauważyłeś, a przecież za to tak mocno Ją kochałeś. Namiętne wyznania zamieniłeś w wyzwiska i obelgi. Czuły dotyk na przepychanki. Zatracałeś i zapętlałeś się w sieć podejrzeń i oskarżeń, coraz głębiej i głębiej… Nie baczyłeś, ani nie zważałeś na nic. Nigdy nie przejmowałeś się, co czuje, myśli i pragnie. Ona zawsze liczyła się z tobą. Chciała twojego szczęścia. Byś był u Jej boku prawdziwym mężczyzną.

Byliście tacy szczęśliwi i zakochani.

Czy coś Jej umknęło?

Gdzie to wszystko się podziało?

     Zazdrość i awantury doprowadziły do tego, że zniszczyłeś jedno z najpiękniejszych uczuć. Jej miłość do Ciebie. Ona nie chciała z Tobą walczyć, ale musiała się jakoś bronić przed złością i furią. Próbowała łatać i naprawiać to, co Ty skrzętnie psułeś. Bardzo chciała przegonić ciemne chmury znad waszych głów. Jednak problemów przybywało i przybywało, coraz to nowe, coraz trudniejsze. A siły Jej opadały w zatrważającym tempie. Była cierpliwa i wyrozumiała. Czekała na moment, kiedy się uspokoisz i zrozumiesz, jak źle postępujesz. I tak toczyła bój o Wasze lepsze jutro zbyt długo. Nie dotarło do Ciebie nic, chociaż wielu z Tobą rozmawiało i starało się wpłynąć na Ciebie. Odgrodziłeś się od wszystkich murem tak wysokim, że nie można już było do Ciebie było dotrzeć. Czy zasługujesz na współczucie?

Toksyczny TY.

Idyllę wspólnego życia zamieniłeś w utopię i piekło.

Poddała się…

Przegrała…

 

1

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy