Angels pub

Autor: Whistler61

- I na koniec. Więcej się już chyba nie spotkamy, więc dam ci coś, co w ciężkich chwilach da ci wiarę w wasze uczucie.

W tym momencie wyrwał ze skrzydła piękne długie i giętkie pióro, które zrobiło się śnieżno-białe. Zwinął je i schował do małego szarego pudełeczka, które wręczył Jerzemu. Tylko pamiętaj: nigdy go nie otwieraj bez wyraźnej potrzeby.

 

Jerzy wracał powoli do domu i… nie bardzo pamiętał skąd wracał.

 

****

 

Annabelle, nowa koordynatorka w konsorcjum, pragnęła porozmawiać z Jerzym. Chciała choć usłyszeć jego głos. Spojrzeć na niego przez chwilę… porozmawiać…

Na swoim biurku znalazła zaadresowaną dla niej kopertę. W środku było niewielkie,  szmaragdowo zielone zaproszenie „Annabelle Moonish jest zaproszona w dniu… o godzinie 19 na wieczór specjalny”. Żadnego podpisu, tylko „Angels Pub” i adres.

Zdziwiona wyszła na korytarz i spojrzała na stojącą kierowniczkę jednego z wydziałów. Pani Karolina była prywatnie żoną Jerzego. Annabelle ją szanowała i podziwiała jako świetnego fachowca, ale podświadomie się jej bała. Jej zdumienie jeszcze urosło, gdy w jej ręku zobaczyła podobne zaproszenie.

- Cholera, co jest grane??? – pomyślała.

 

****

 

Niepewnie szła przez tą dzielnicę. Sama się zastanawiała, po co postanowiła skorzystać z tego zaproszenia. Nurtowało ją też pytanie: Kto za tym stoi? Jerzy?

Weszła do wnętrza, gdzie panował półmrok. Oczy szybko się przyzwyczaiły i zobaczyła w głębi bar. Coś kazało jej tam podejść. Gdy już była przy barze, zorientowała się że nikogo tu nie ma! Odgłos dzwonka przy drzwiach oznajmił, że ktoś wszedł do środka. Obejrzała się. W drzwiach stała pani Karolina. Podeszła do Annabelle i zapytała:

- Czy pani wie o co tu chodzi?

Pokręciła przecząco głową. Obie kobiety miały wrażenie, że padły ofiarą jakiegoś żartu.

- Witam panie! - Rozległo się zza baru.

Stał tam uśmiechnięty człowiek ubrany w przepiękny kombinezon wykończony futrem. Nawet nie zwróciły uwagi na jego twarz wystającą spod kaptura, pokrytą dziwnymi tatuażami. Coś kazało im usiąść na stołkach przy barze. Wtedy przed każdą z nich pojawiła się lampka czerwonego wina.

- Specjalnie dobrałem gatunki i roczniki. Tak jak panie lubią – powiedział dziwny barman i powoli… rozwinął skrzydła.

Początkowy strach i niepewność nagle gdzieś się ulotniły.

- Nigdy nie miały panie okazji porozmawiać ze sobą prywatnie – kontynuował barman-anioł – mimo że widujecie się codziennie od ponad roku. Czasem chciałyście sobie porozmawiać tak po babsku, ale zawsze była jakaś rezerwa, więc… nasza firma postanowiła wam w tym pomóc. Bar jest do waszej dyspozycji. Proszę się nie martwić o koszta, bo wszystko jest opłacone.

Uśmiech był tak szczery, a zarazem pełen jakiegoś spokoju, że początkowe skrępowanie gdzieś zniknęło. Zaczęły rozmawiać o ubiorach i innych „babskich” rzeczach.

 

Annabelle i Karolina wracały do domu i obie za bardzo nie potrafiły przypomnieć sobie gdzie były. Obie pamiętały tylko że wieczór był bardzo sympatyczny i… nic więcej. Każda z nich miała w torebce małe pudełeczko z szarego kartonu…

 

****

 

Tego dnia Jerzy wrócił do domu z mocnym postanowieniem porozmawiania z żoną. Gdy tylko wszedł do mieszkania, zapomniał o wszystkim od razu. Wyraz twarzy Karoliny, jego żony, kazał mu przyjrzeć się dokładnie. Była spokojna i łagodna. W rękach obracała małe kartonowe pudełeczko z którego wystawało długie śnieżnobiałe pióro…

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy