13-21

Autor: ffiona902

W końcu wyszła ze szkoły i zaczęła biec w nieznanym kierunku. Była w totalnym szoku. Nawet nie zauważyła, kiedy zrobiło się ciemno. Nie wiedziała, gdzie jest. Chyba w jakimś parku. Poczuła zmęczenie. Położyła się na ławce i zasnęła.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

ROZDZIAŁ XVII

Gdy się obudziła, była w opuszczonej szkole. Zdziwiła się, ale wstała i poszła kierowana głosami. Doszła do znanej już jej sali. Weszła do niej i zobaczyła najokropniejszy widok. Ian i pozostali w pokoju zabijali swoje ofiary, jedna po drugiej. Zaczęła krzyczeć.

W końcu okazało się, że to był koszmarny sen. Obudziła się w swoim szkolnym pokoju. Była strasznie wykończona i obolała. Nie miała na nic siły. Był już poranek. Wstała z łóżka i poszła do łazienki. Gdy weszła pod prysznic, przypomniała sobie wczorajszy dzień, jeden z najgorszych w jej życiu.

Przykucnęła nie zwracając uwagi na to, że woda już dawno jest zimna, wręcz lodowata. Zaczęła płakać. Nie mogła się opanować. Dlaczego to wszystko ją spotyka? Dlaczego wszystko jest takie trudne?

Łzy leciały jej z oczu, jedna po drugiej. Było już jej tak zimno, że przestała czuć własne stopy. Usłyszała, że ktoś wchodzi do łazienki, ale nie zwróciła na to uwagi. Teraz wszystko było jej obojętne. Jednak, gdy zobaczyła, że to Ian, zaczęła krzyczeć. Patrząc na niego przypominała sobie, jak podrzyna gardło tej dziewczynie. Chciał ją uspokoić, ale mu nie pozwoliła. W końcu zemdlała. Gdy się obudziła, leżała na łóżku, na którym siedział też Ian. Tym razem nie krzyczała, ale nadal nie mogła na niego patrzeć.

-       Nie chcę z tobą rozmawiać. Wyjdź stąd! – powiedziała.

-       Musiałem to zrobić. On by cię zabił. Nie rozumiesz tego?

-       Nie usprawiedliwiaj się. Jesteś zwykłym mordercą. Miałeś rację, żaden z ciebie super bohater. Ty i twoi przyjaciele to banda potworów, których bawi cudza krzywda.

-       Naprawdę myślisz, że sprawiło mi to przyjemność? Nie chciałem, żebyś na to patrzyła, ale nie było innego wyjścia. Zrozum, takie są zasady.

-       Co to za zasady? Niczym nie różnicie się od tych, których nazywacie złymi. Jesteście tacy sami. Wybacz, ale nie mogę z tobą być. To dla mnie zbyt wiele. – powiedziała ze łzami w oczach.

Po tych słowach Ian zrobił coś niespodziewanego. Uklęknął przy łóżku, wziął ją za rękę i powiedział:

-       Proszę cię. Nie rób mi tego. Jesteś dla mnie wszystkim. Nie możesz mnie zostawić. Umrę, jeśli nie będę z tobą. Obiecuję, że już nigdy nie spotka cię to, co wczoraj. Zapomnijmy o tym, błagam. Musisz ze mną być.

Annie była oszołomiona. Nadal czuła, że na wspomnienie poprzedniego dnia wali się cały jej świat. Ale jednocześnie nie mogła odrzucić Iana. Tak bardzo go kochała. On też znaczył dla niej więcej, niż cokolwiek lub ktokolwiek inny. Nie umiałaby żyć bez niego. Nie czekając dłużej pocałowała go. Położył się obok niej i przytulił. Czując się bezpiecznie przylgnęła do niego tak mocno jak tylko mogła. Szczęśliwa zasnęła w jego ramionach.

 

 

 

 

 

 

 

 

ROZDZIAŁ XVIII

-       Wiesz, że jesteś niesamowita? – zapytał Ian.

-       Dlaczego tak sądzisz?

-       Nie tylko ja. Na wszystkich zrobiłaś wrażenie. Jesteś pierwszą osobą, która postawiła się naszemu królowi.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy