Zabójcza matka cz.3

Autor: Tenshi

Dni mijały spokojnie, swoją leniwością i brakiem urozmaicenia, gasząc czyjekolwiek zapały. Nawet ona coraz mniej zwracała uwagę na nadchodzące rozwiązanie swego planu, które przecież tak mocno łączyło się z jej nowym „przyjacielem”, który nadal cierpiał po stracie syna. Mężczyzna od czasu pogrzebu częściej był gościem w jej domu, w końcu  kto normalny chciałby, po takim przeżyciu, być cały czas sam i rozpamiętywać, że cała jego najbliższa rodzina już nie żyje?

Jej córka powoli dochodziła do siebie. Niestety nadal płakała dużo, co coraz bardziej ją irytowało, bo przecież jak można  tak żałować jednego z tych nierozgarniętych i nie zasługujących na życie samców?! Nie rozumiała cały czas, jak córka może ją tak zdradzać. A przecież myślała, że chociaż ona ją zrozumie. Tak bardzo się zawiodła... żadnego „dziękuję” czy  „kocham Cię, mamusiu”. Jak można urodzić taką niewdzięcznicę?!

- …ze mną?- usłyszała tylko końcówkę słów mężczyzny przyglądającego się jej uważnie. Coraz częściej chodziła rozkojarzona, ale kto by zwracał na to uwagę, w końcu była kobietą, wszyscy wiedzą, że słaba płeć ma swoje odchyły od normy.

- Ale o co chodzi?- spytała z wystudiowanym uśmiechem, wpatrując się w znienawidzonego kundla, pałętającego się po jej domu. Kiedy w końcu powtórzył, że jedzie do rodziny na wieś i spytał czy byłaby tak miła i odprowadziła go na pociąg, przytaknęła bez namysłu. W końcu wypadki na stacji kolejowej również się zdarzają.

Kiedy po kilkunastu minutach wychodziła z domu, zostawiając tylko naszykowany dla córki obiad, bo przecież dzieci głodzić nie wolno, miała wyśmienity humor. Wszystko układało się jej, jakby sama opatrzność czuwała nad tymi wielkimi planami ocalenia kobiet.

Na stacji było pusto, nie licząc tylko jakiegoś obdartego i zapijaczonego samca, śpiącego na ławce w poczekalni. Przechadzała się po peronie z „przyjacielem” , tupiąc cicho obcasami butów i podśpiewując sobie cicho wesołą piosenkę. Kiedy w końcu zobaczyła w oddali pociąg, podeszła do torowiska, wiedząc, że i on pójdzie za nią. Stała tak kilka minut, na krawędzi peronu przyglądając się ciekawie szynom i wypytując o jakieś ciekawostki o nich.

Pociąg leniwie wjechał między perony. Odwróciła się, chcąc odejść na bezpieczną odległość, ale jeden z wysokich obcasów zsunął się z krawędzi. Całe jej ciało szarpnęło się do tyłu i gdyby nie stary, spadłaby. Mężczyzna złapał ją za ramię i pociągnął na siebie, ale gdy tylko znalazła się obiema nogami na stabilnym gruncie, przytrzymała go za krawat i pociągnęła rozchwianego już do przodu, usuwając się sama w bok.

Widziała go wtedy po raz ostatni, bo zmiażdżone i poturbowane pod kołami pociągu ciało, nie mogło być więcej pokazane, nawet gdy „przyjaciela” chowano. Cóż, nie każdemu dane jest się pożegnać, ale przecież on…

 „Zginął w bohaterski sposób. Wyciągnął mnie, a sam wpadł…”  łkała na pokaz gdziekolwiek ktoś ją o to pytał. W głębi duszy cieszyła się, że kolejna zakłamana szuja zeszła z tego świata.

 

*******

Następna częśc będzie ostatnią, tak myślę.

 

1

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy