Dziennik młodego samobójcy, cz. 5

Autor: blebelebe

9 kwietnia 2012 r.  //  poniedziałek                       STANOWCZO

   U mnie nic nowego. Poza kilkoma guzami i szkodami materialnymi. Jak co dzień, przyzwyczaiłem się. No i jeszcze plan. Idzie wspaniale, tak jak iść powinno.

   Zastanawiam się, dlaczego to piszę? Traktuję ten dziennik jako czytelników, być  może mam nadzieję, że kiedyś faktycznie ktoś go przeczyta? Że trafię do szerokiego grona publiczności, lub chociaż jednej wybranej osoby, która zainteresuje się moim losem. Pisząc, zwracam się w drugiej osobie liczby mnogiej lub pojedynczej („albo po prostu czytaj dalej” – to zdanie z początku dziennika jako potwierdzenie moich słów, dla niedowiarków). Mniejsza o moje przemyślenia. Nie są już tak sprawne jak ostatnimi czasy.

   Jestem zdecydowany co do spełnienia przyrzeczonej sobie samemu obietnicy. Moja dusza już nie krzyczy, ona tylko krwawi. Bezgłośnie umiera, poprzedzając ciało. Coraz mniej we mnie uczuć, widzę to i żaden nauczyciel od biologii nie ma prawa wciąż mi tego powtarzać. Kiedy stwierdziłem tak na głos przy „psorce” dostałem naganę. I co z tego? Mało mnie to obeszło.

   Czy można zmienić się aż tak w ciągu niecałego miesiąca? Owszem, można. Codziennie rano wstaję zastraszony do reszty. Szykuję się jak w transie, zakładam brudne ciuchy, nie czyszczę już zębów. Po co? I tak niedługo skończę to wszystko. Olać to. Czyżby moje nowe, ulubione wyrażenie? Dokładnie taki teraz jestem. Olać to.

   Dopiero w autobusie zdaję sobie sprawę, że mam poplamioną colą (przez Bastka) koszulkę i spodnie przedarte w kroku (zgadnijcie, czyja to sprawka). Jak co dzień witają mnie ciche parsknięcia i przytyki. Podobno włosy mi sterczą na wszystkie strony i śmierdzę, jakbym nie mył się od kilku dobrych dni. Faktycznie? Nie zauważyłem. Ktoś mnie podetnie, ktoś rzuci śmieci pod nogi, ktoś „niechcący” plunie czy wyleje resztki kakao. Inni głośno plotkują o odorze, który wydzielam i o najnowszym hicie wstawionym na sławnego „fejsa”. A ja przebudzam się z transu, wzbiera we mnie dzika złość i nienawiść, chęć zemsty. W środku. Na zewnątrz jestem opanowany. Zgadnijcie (tak, jak ktoś by to naprawdę czytał…) co powinienem teraz napisać? Dokładnie tak! Olać to...

1

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy