Mistrz Haftowanego Listowia

Autor: krudzinski

1.

 

Dobrze już po drugich kurach przerwałem pisanie i zgasiwszy lampę, skradając się

na palcach, przystąpiłem do oględzin ściany.Posuwając się z wolna, dokładnie obmacałem całą

jej powierzchnię od podłogi aż do wysokości, do której udało mi się dosięgnąć, wspiąwszy się

na palce. Nigdzie ani wypukłości, rysy czy pęknięcia, żadnego odgłosu zamurowanego ukrytego

przejścia, słowem, żadnego śladu.

Wślizgnąłem się do szafy, pozostawiając ją uchyloną, aby cokolwiek dostrzec. Była

tak obszerna, że swobodnie mogłem w niej myszkować, przemykając wśród zawieszonych tam

ubrań i na chwilę powróciłem do szczęśliwego dzieciństwa, kiedy to odwiedziny w czeluściach szafy należaly do moich, rzadko niestety dochodzących do skutku, najlepszych zabaw.

Sprawdziłem wnet całe wnętrze, nie znajdując uzasadnienia dla moich podejrzeń i już

miałem powrócić do łóżka, aby zastanowić się, co robić dalej, gdy wspomnienie dziecięcych

przygód podsunęło mi zbawienny pomysł.

Za dawnych lat zamykałem się czasami wewnątrz szafy, pragnąc doświadczyć

tajemniczego dreszczyku, tak zatrwarzającego dla każdego dziecka, przebywania w ciasnym pomieszczeniu w ciemności. Wtedy najmniejsza nawet szparka wsączająca do wnętrza choćby

odrobinę światla burzyła doszczętnie cały magiczny nastrój Nie dało się już więcej bać i to było najgorsze.

Zamknąłem się więc od wewnątrz, chcąc sprawdzić, czy nie dochodzi tam jakieś świat-

ło. Zastanawiałem się w jaki sposób zapuścić się w nieznane. Jak powierzyć swój los wyobrażni,

schodkomn tego rozwijającego się z wolna rękopisu, który pisalsie na moich oczach, zapełniając

uparcie karty palimpsestu jakiegos zycia?

W tym momencie skrzypnęło coś w podłodze i jej część odskoczyła do góry, ukazując

ledwo widoczny zarys przemyślnie ukrytego przejścia. Podniosłem wieko. Ciasny i mroczny korytarzyk opadał wilgotnymi schodkami gdzieś w głąb...

Skoro los niejako sam dopomagał mi w ten sposób, dostarczając w odpowiednim momencie właściwych rozwiązań, nie mołem się dłużej wahać.

Nie było czasu do stracenia, lada chwila odezwą się trzecie kury, a wtedy wszystko

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy