Dziewczyna, której nikt nie widział cz. 3 (+18)

Autor: martatrzasi

― No co jesst kurrwa? Noo? Wsstajemyy, wsstajemyy paniennko ― a mówiąc to splunął blisko jej twarzy, tak, że ślina rozbijając się o chodnik wylądowała na nosie i policzku leżącej nieporadnie dziewczyny.

Dziewczyna poczuła mokrą wydzielinę na twarzy i mimowolnie jęknęła, a jej ciało spowiły w jednym momencie dreszcze. Na udach pojawiła się gęsia skórka. Łydki wyraźnie dygotały ze strachu, a ona nie była w stanie zapanować nad tymi odruchami. Łzy spływały samoistnie po policzku, a podbródek drżał. Chciała przestać oddychać albo chociaż oddychać przeponą, ale wtedy brzuch się unosi. Już sama nie wiedziała co było gorsze, czy unosząca się klatka piersiowa, czy też brzuch.

            Było ciepło. Płyty chodnikowe nagrzane od słońca, więc początkowo nie było jej, aż tak bardzo zimno w głowę czy nogi, bo tego dnia miała na sobie krótkie jeansowe spodenki w kolorze niebieskim. Wiał wiatr i smagał jej podbrzusze swymi podmuchami, wdzierając się bezczelnie pod koszulową bluzkę wykonaną z cienkiej tkaniny. Nie umiała określić jak długo tam leżała. Na tyle długo by dostać wilka, przed którym ją tak ostrzegała w dzieciństwie babcia. Nagle usłyszała dość charakterystyczny trzask. Był to taki trzask, kiedy ktoś kuca albo klęka w kościele podczas podniesienia i wtedy roznosi się właśnie taki trzask wywołany małą ilością mazi w torebce stawowej.

― Zaprrosszenie ciii wyssłac sszmato je-jedna? ― kucał przed jej głową wrzeszcząc bezpośrednio do ucha, a spływające z jego czoła krople potu, trafiały na jej kark i bluzkę, wsiąkając w materiał ― Rruchyy, rruchyy! ― wrzeszczał dalej jąkała, a każda głoska dudniła w jej przewodach słuchowych. Była tak przerażona, że nie mogła otworzyć buzi by mu cokolwiek odpowiedzieć.

― Ju-już ja ciee nauczee sszmatoo ― chwycił na podbródek dziewczyny klejącymi się od coli paluchami, a na jego twarzy namalował się uśmiech zarysowany lekko uniesionym kącikiem ust.

― Zostaw ją debilu ― krzyknął zamykając drzwi samochodu trzeci mężczyzna, prawdopodobnie kierowca ― i pomóż jej wstać, bo sama nie da rady kretynie.

Jąkała chwycił grubymi łapskami dziewczynę tak by mogła stać o własnych siłach.

― Móówiomm, że rru-rude som ostre ssuki, cie-ciekawe ja-jaka tyy je-jessteśś coo? ― zadając pytanie stał naprzeciw niej, tak, że czuła nieprzyjemny zapach z jego ust. Papierosy zmieszane z kawą i colą, zagryzione frytkami z maca oraz woń wydobywająca się z popsutych zębów. Wszystko to stanowiło odrażającą fuzję zapachów. Choć nie widziała go oczami, wyobrażała sobie, że jest ohydnym karkiem w ciemnych okularach i miała rację. Ubrany był na czarno, na lewym ramieniu miał tatuaż wydobywający się spod t-shirtu i skórzaną, czarną bransoletkę na ręce w miejscu, gdzie zazwyczaj nosi się zegarek. Spojrzenie kryło się za przeciwsłonecznymi szkłami oprawionymi w solidne, czarne oprawki.

― No to ja-jaka z ciebie jesst ssucz-ka? ― mówiąc palcem wodził po jej szyi i dekolcie, a podły uśmieszek nie znikał z jego mordy.

― Tffu! ― splunęła dziewczyna trafiając w jego przygłupią gębę, zmywając wyraz zadowolenia z samego siebie. Jąkała zamachnął się i uderzył dziewczynę tak mocno, że ta się zachwiała, obróciła i upadła na zamknięty bagażnik samochodu.

― Co robisz głupcze?! ― ryknął Kierowca ― chcesz nam Starego na łeb zwalić czy jak?

― Za-zarazz to ja-ja jąą ssam na-nauczę ku-ku-ll-turry ― zrobił krok do przodu, chwycił za pasek od swoich spodni, pośpiesznie je rozpiął i już czuł jak jego członek uczy ją posłuszeństwa, a ta su-ssuka chce jeszcze i jeszcze. A on ją uczy i uczy so-sso-lidnie.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy