Dziewczyna, której nikt nie widział cz. 3 (+18)

Autor: martatrzasi

― A ty kurwa mało masz dup jeszcze? Popierdoliło cię?! Wiesz co będzie jak Stary się dowie? Co było w Wejherowie?

― Kuba ma rację, a Małą tatuś sam nauczy elementarz czytać, literka po literce ― zapewnił Muskularny ― zaprowadź panią do salonu, czym chata bogata jak to mówią, trud podróży mógł ją znużyć ― zadrwił.

            Dziewczynę prowadził pod ramię Kierowca. Za nimi szedł Jąkała, a obok niego Muskularny. Wchodzili po schodach, potem szli jakimś korytarzem, aż znaleźli się w jakiejś Sali, gdzie kazali jej usiąść na stołku. Słyszała jak szeleści folia pod ich stopami. Taka zwykła folia malarska.

Przywieźli mnie tu, zrobią co swoje, a potem zabiją i zapakują w folię, wywiozą, zakopią i o, Boże…, nie chcę tak! ― biła się z myślami.

            Pokój opuścił na jakiś czas Muskularny. Z korytarza dobiegało echo jego rozmowy z kimś przez komórkę. Kierowca był gdzieś w pokoju, ale nie była pewna gdzie dokładnie. Zapach jego wody kolońskiej wskazywał prawą część Sali, ale gdyby choć jedno słowo zamienił z tym jąkającym się oblechem, miałaby pewność. Za to co do oblecha nie miała wątpliwości. Krążył niczym sęp wokół niej. Czuła jak macki jego spojrzenia oblepiają każdy centymetr odsłoniętego jej ciała. Czuła zapach wydobywający się z jego ust, coraz cięższy i z każdym kwadransem bardziej cierpki. I to pochrząkiwanie co chwilę, będące oznaką narastającej w nim rządzy.

― Kuba, stary chce z tobą gadać ― zawołał Muskularny.

Folia zaszeleściła po prawo, miała rację. Poczuła strach.

            Zaszedł ją od tyłu, pochylając się nad nią zaczął szeptać do ucha:

― Aaa te-te-rraz zzz-zrro-bissz co-co do-do cie-ee-bie na-na-leży ― obrócił ją w swoją stronę i zaczął dotykać ją czymś obślizgłym a to w okolicy ust, a to w okolicy biustu, wyraźnie sapiąc i dysząc z podniecenia. Dziewczyna wybuchła płaczem jeszcze mocniej mrużąc oczy w nadziei, że może w ten sposób przyspieszy to koniec. Oblech machał jej przed buzią swoim dzwońcem, ciesząc się przy tym niemiłosiernie.

― No-no bierz goo do-do ge-gęby ― wołał wpychając do jej gardła swojego penisa tak głęboko, aż dziewczyna zaczęła się krztusić i dusić, ale on nie zważał na to i nie przerywał. Wpychał i wpychał, trzymając ją za uszy, by lepiej czuć władzę nad nią i nad nim. Czuła od niego zapach perfum kojarzących się jej z kolorem żółtym dawnej wody brzozowej.

Był spocony i nieco kwaśny w smaku. Wydawał się ogromny i dotykając jej podniebienia bądź tylnej ściany gardła, prowokował odruch wymiotny i ślinianki do masowej produkcji mucyny. Na chwilę wyciągał go z jej buzi, tak by mogła zaczerpnąć powietrza i po chwili pakował dzwońca od nowa na tą samą głębokość. Nie wiedziała jak długo się nie mył, ale pot, maź pod napletkiem, jego własny zapach i te wstrętne włosy łonowe ocierające się o jej brodę, policzki… Nie wytrzyma tego dłużej. Na tyle ile mogła, zacisnęła zęby, wbijając je w dzwońca. Oblech zawył z bólu, dziewczyna zwolniła ucisk a ten trzymając się za krocze odskoczył od niej na dwa metry.

― Ty, ty ku-ku-rr-wo! ― usiadł na podłodze usiłując dojść do siebie, otarł łzy ― lu-lubissz ssię ba-bawic ss-sz-mato.

Dziewczyna pluła gęstą śliną zmieszaną w wydzieliną jego gruczołu krokowego, momentami łapiąc powietrze jakby nadal się dusiła. Nie słuchała walcząc o oddech. Poczuła jedynie ból w okolicy kości jarzmowej przewracając się razem z taboretem. Potem już czuła jak ją kopie na wysokości żołądka, trzustki i jajników. Jak zauważył, że się posikała, kopał jeszcze mocniej. Chyba straciła przytomność. Kiedy się ocknęła poczuła jak coś skapuje na jej wargi i policzek. Czego nie zdołała skończyć ustami, on dokończył ręką. Gdy strzepał ostatnie krople spermy wydobywające się z cewki moczowej, schował penis w spodnie, zapiął pasek i przyklęknął przed jej buzią, a potem czuła jego język zlizujący spermę z jej twarzy. Gdy skończył wstał i wyszedł z pokoju.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy