Epilog cz 1

Autor: martatrzasi

 

EPILOG

 

― Nie pchaj się pan, do diabła! ― krzyknęła staruszka.

― Spokojnie, miejsca wystarczy dla wszystkich!

― A gdzież tam! Za trzy lata zamykają i Bóg raczy jeden wiedzieć na jak długo! No przesuń się pan, no do pana mówię! Co tak stoi, jakby nie wiedział po co?

― Do mnie? ― spytał wystraszony blondynek o dużych niebieskich oczach. Miał może siedem, osiem lat. Rozglądał się dookoła, niecierpliwie poszukując kogoś wzrokiem. Ubrany był w piżamy w kolorowe pajace, a w lewej dłoni ściskał pluszowego dalmatyńczyka. Widocznie piesek również nawdychał się czadu dzisiejszej nocy.

― Nie, synek, do tego obok mówię. Patrzcie ludziska, no głuchego udaje! No rusz się pan gdzie indziej, albo  wte, albo we wte!

― No!!! Baba ma rację, zejdź pan z drogi, inni też chcą się dostać!- poparł staruszek w szarych kapciach.

― A za czym tak czekają? ― zapytał zdziwiony człowiek z zawieszonym na  szyi aparatem fotograficznym.

― Jak za czym? I patrzcie, jeszcze głupka udaje, ale my nie takie naiwne kochaniutki! ― oburzyła się okrąglutka pani, która przegrała walkę z miażdżycą i cukrzycą.

― Nie takich jak ty my tutaj widzieli!

― Cwaniaczek się znalazł, a idź w diabły!

― Właśnie!

― Teraz im tam się przyda pomoc ― zaśmiał się staruszek z drżącą prawą ręką.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy