Pan Szalony (cz.3) (chyba lepsza niż pozostałe)

Autor: Insa
pać energii do życia, to się obudziłeś. Ale czemu mnie o to pytasz? Nic nie pamiętasz? Ile ty w ogóle masz lat, po doliczeniu tych pięciu?
- Pamiętam inne życie, tam nie ma jakichś kianfo, myślących roślin i ludzi zamkniętych w skałach. A teraz powinienem mieś lat siedemnaście. Z kąt wiesz, że to było pięć lat? Masz kalendarz w głowie?
- Hihih, jestem o rok starsza – zaśmiała się dziewczyna. Przewróciłem oczami – Nie mam kalendarzu, ale starałam się odliczać czas. I tak nie miałam nic lepszego do roboty – znowu miałem wrażenie, że wspominając o tym swoim „więzieniu” posmutniała. Ale widocznie Szerli szybko potrafi się pozbierać do kupy, bo następne zdania znów wypowiedziała z uśmiechem na ustach. - A to nie nazywa się kianfo, tylko kyanvilo, to „pamiętnik życia”. Nie znasz ich?
- Jak już wspomniałem, pamiętam inne życie. Do czego to służy? Gdzie jest mój? I dlaczego, kiedy się obudziłaś, zaczęły pojawiać się tam napisy? - starałem się mówić poważnym tonem, żeby zobaczyła, jak zależy mi na wyjaśnieniach.
- Pamiętniki życia zapisują minione lata życia właściciela. Każdy człowiek ma swój, który pisany jest samoczynnie w języku, który rozumie jedynie jego posiadacz. Ale nie są w nim zapisywane takie bzdury jak „obudziłem się o ósmej”, czy „spotkałem kolegę w mieście”. Zapisuje zdążenia, które są ważne lub mogą być istotne w naszym życiu, i które sami najbardziej chcemy zapamiętać, jak „pierwszy pocałunek”, „spotkanie nowej osoby”, czy „ ból po utracie bliskiego”. Każdy na świecie ma też kyanvilo o innym wyglądzie.
- I co? Jeśli taki kyanvilo zostanie zniszczony, albo ukradziony, co się dzieje z właścicielem?
- Zniszczony „notatnik życia” tworzy się na nowo przy właścicielu. Hahaha, sama kiedyś nie wierzyłam i mój brat wrzucił mój pamiętnik do kominka. Byłam malutka. Pobiegłam z płaczem do pokoju i po jakimś czasie zasnęłam na łóżku. Jak się obudziłam leżał obok poduszki. Niesamowite, prawda? - spojrzała na mnie błyszczącymi oczami. Wydaje mi się, że tłumaczenie tego wszystkiego sprawia jej przyjemność.
- A co się tyczy kradzieży? - zapytałem coraz bardziej zafascynowany. Czułem się trochę jak dziecko, któremu opowiada się bajkę, o ono chce znać jak najwięcej szczegółów.
- Jeśli jakiś zwykły opryszek buchnie ją z balkonu, to nic. Niektórzy nawet się tym nie przejmują i nic z tym nie robię. Gorzej, ja znajdzie ją mag, który ma akurat do ciebie urazę – przy ostatnim zdaniu jej głos stał się bardzo poważny – Istnieją ludzie, co prawda nieliczni, którzy słowami mogą dopisywać rzeczy do cudzych pamiętników. Zapomniałam dodać, że sam też czasami możesz tam coś dopisać. Ale są zasady. Na przykład: nie możesz dopisać żądnego zdarzenia, bo zazwyczaj łączy się ono z innymi ludźmi, na którymi nie masz wpływu. Możesz za to częściowo wpływać na swój nastrój. Nie możesz zwyciężyć z chorobą, bo nie masz wpływu na bakterię, które nie są częścią ciebie. Możesz za to szybko zasnąć wieczorem, wpisując po prostu „zasnąłem”. Trochę mało to przydatne, prawda? Niby takie magiczne, ale jak przychodzi co do czego, to do niczego się nie przyda.
- Ymm, albo zaszkodzi. Dokończysz o tych magach? - spytałem z nadzieją, że i ja mógłbym nim być.
- Jasne. Z książek wiem, że zaklęcie to nie jest jakaś wyrecytowana, długa sentencja. To może być tylko zwykłe na pozór zdanie, wypowiedziana w odpowiedniej tonacji. Hyhihihi.
- Co Cię tak rozśmieszyło?
- Wiesz, to co zrobiłeś, żeby mnie uwolnić, też było zaklęciem. Może nie naumyśl

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy