Zwyczajnie - miłość (IX) Jak to powiedzieć rodzicom?

Autor: zielona
ę wciąż zajęta naczyniami - Ty mi tu powiedz co jest grane kochanie, bo zaczynam się o ciebie niepokoić. – usiadła naprzeciw niej – Masz jakieś problemy?
- Poza ciążą? – spytała Magda niepewnie i na końcu języka już miała powiedzenie prawdy, gdy do kuchni znów wkroczył ojciec z krawatem w ręku.
- Aniu kochana, weź no mi zawiąż tutaj ten powrozik, bo tak jak ty to nikt tego nie umie. – matka zawiązała mężowi krawat, poprawiła kołnierzyk i wyszedł, a ona znów spojrzała na córkę.
- Powiesz mi co się dzieje? Bo coś się dzieje. Prawda?
- Nie, tylko… - spojrzała na matkę – W obecnych czasach, jeżeli kobieta rodzi dziecko nie będąc w związku i sama je wychowuje, to przecież nie jest żadna tragedia. Prawda? Przecież są żłobki, a jakbym znalazła pracę to byłabym w stanie je sama wychować. No nie?
- Co się stało? Pokłóciłaś się z Piotrem?
- Nie. To nie chodzi o to, że się pokłóciłam, tylko… - Magda zawahała się – To coś poważniejszego. – Na chwilę utkwiła wzrok w zupie gmerając w niej łyżką, a następnie spojrzała na kobietę wzrokiem błagającym o litość. – Nie mogę być z Piotrem.
- Teraz ci to przyszło do głowy? Kiedy spodziewasz się jego dziecka?
- To wszystko jest dość skomplikowane. Ale powiedz mamo sama, czy jest sens trwania w związku tylko ze względu na mające urodzić się dziecko?. Czy to jest dobry powód do bycia razem?
- Kochanie to dziecko nie wzięło się z powietrza, tylko chyba z tego, że byliście dość blisko, a byliście blisko, chyba z własnej nieprzymuszonej woli. Tak? Jesteście z Piotrem wspaniałą parą. O ślubie zdecydowaliście zanim poczęło się dziecko. Prawda? Ono chyba nie jest w tym układzie powodem, tylko efektem bliskości. Co ty teraz wymyślasz? Wcześniej kochałaś Piotra, a teraz nagle go nie kochasz? Magda zastanów się.
- Teraz… – Magda spojrzała na matkę i po raz pierwszy chyba poważnie zastanowiła się nad tym co czuje do Piotra. Czy go kochała? Czy w ogóle kiedykolwiek go kochała?
Lubiła go bardzo, ale od początku nie była pewna czy to miłość. – Chyba nie kocham – zawiadomiła w końcu. - Chyba się pomyliłam. – wypowiedziała z pełną świadomością słów.
- Wiesz co dziecko? – kobieta wstała wyraźnie zdenerwowana – Cokolwiek zrobisz ze swoim życiem to twoje życie i ty poniesiesz konsekwencje podjętych decyzji, ale pamiętaj, że Piotr to wspaniały człowiek, spodziewacie się dziecka i teraz jesteś odpowiedzialna nie tylko za swoją przyszłość, ale także za przyszłość tego małego człowieka. O konsekwencjach myśli się przed podjęciem pewnych kroków. Ja nie będę się denerwować i stąd po prostu wyjdę, a ty przemyśl dokładnie co chcesz od życia i co chcesz dać temu maleństwu. Teraz zjedz, bo nie tylko ty musisz się odżywiać. Zadbaj, żeby dziecku nic nie zabrakło.
Kobieta wyszła, Magda posiedziała jeszcze chwilę gmerając w zupie z takim uporem, jakby co najmniej miała w niej znaleźć rozwiązanie swoich problemów. Myśli bombardowały jej świadomość gradem pytań o przyszłość, a odpowiedzi nie było. Nie zdążyła jeszcze zjeść, gdy do kuchni ponownie zajrzała matka i zawiadomiła, że wychodzą.
- Tobie radzę zadzwonić do Piotra i umówić się z nim, porozumieć się jakoś. Może przejdą ci twoje humory. Pamiętaj, że od podjętych teraz decyzji zależeć będzie cała twoja przyszłość. Nie rób proszę nic pochopnie. Pa, pa. – kobieta z daleka posłała córce całusa.
- Zabieracie samochód? – spytała Magda pośpiesznie, zanim matka zamknęła drzwi.
- Nie. Ma po nas podjechać Mieciu. Wiesz. Imieniny, będzie pewnie alkohol. A co? Jeszcze gdzieś się dzisiaj wybierasz?
- Może sama odwiedzę Piotra. Nie wiem. Tak się zastanawiam.
- To byłby dobry pomysł. – uśmiechnęła się kobieta. - Możemy wrócić późno. Michał pojechał

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy