Król

Autor: szabla

- O moim Królu. O tym, na którego czekam. – Ledwie wspomniała o Nim, a do jej głosu poczęły wracać dźwięczne nuty i poranek przestał być taki ciemny pod wpływem blasku jej oczu. Niestety, Król jakby jeszcze bardziej się skulił.

- Aż tak bardzo go kochasz? – Tylko ktoś kompletnie głuchy nie usłyszałby w jego głosie bólu. Wyglądało jednak na to, że Królewna jest żywym przykładem tego, że myśli mogą wywoływać kompletną głuchotę.

- Jeśli kochać to znaczy myśleć ciągle o kimś, wspominać jego wygląd, głos, dotyk, to jakich słów używał i co chciał nimi przekazać to tak, bardzo go kocham.

- Rozumiem… Często się z nim widujesz? Na żadnym przyjęciu nie widziałem go z tobą.

- Och, od dawna go nie widziałam. Wiele lat temu wyruszył w świat. Sądzę, że chciał go ujarzmić. Kiedy jeszcze był tutaj ze mną, często o tym opowiadał. Mówił, że tylko poprzez osiągnięcie kresu swoich możliwości można poznać siebie i to, co jest naszym niebem. Narzekał, że tutaj nie ma już dla niego żadnych wyzwań, że wszystko go nudzi i ciągle odczuwa głód poznania i przeżywania. W końcu wyruszył w świat, ponieważ stwierdził, że uczynienie go sobie poddanym to największe z możliwych wyzwań, a on właśnie takiego potrzebuje. Podziwiałam go, kiedy przygotowywał się do tej wyprawy. Determinacja, która towarzyszyła tym przygotowaniom niezwykle mi imponowała. Cieszyłam się, że mam tak silnego i zdecydowanego Króla.

- Teraz rozumiem. Ale powiedz… jak długo go już nie ma?

- Och, nie wiem. Straciłam rachubę, jeśli mam być szczera.

- Mimo to ciągle o nim marzysz? – w pytaniach Króla ciągle pobrzmiewał ból, coraz bardziej zmieszany  z niedowierzaniem. Z kolei Królewna nieustannie się nakręcała i w końcu zaczęła mówić niemalże jak natchniona.

- Oczywiście, że tak. Nie mogę się doczekać chwili, w której on do mnie powróci jako zwycięzca, władca świata, człowiek, który wie o sobie wszystko i jest pewny wszystkiego. To będzie najlepszy dzień mojego życia!

- Mówisz tak, jakbyś spodziewała się powrotu tego samego człowieka. A doświadczenia przecież nas zmieniają. Nie boisz się, że wróci ktoś, kogo nie będziesz już znała?

- Myślałam o tym, sadzę, że to całkiem możliwe. Ale przecież cóż stoi na przeszkodzie, żeby znów się poznać?

- Sądzisz, że będzie w stanie przekazać Ci to wszystko słowami, co sam robił, odczuwał i przeżywał? Nie wydaje mi się, żeby istniał język zdolny do dokładnego opisywania uczuć i doświadczeń.

- Ale przecież nie musi być tak dokładnie… Tylko tyle, żeby zrozumieć… - Po raz pierwszy w głosie Królewny pojawiła się delikatna nuta niepewności. Im wyraźniejsza ona była, tym bardziej Król zdawał się łapać wiatr w żagle w swoich wypowiedziach.

- Pamiętasz, jak w młodości występowałaś w przedstawieniach razem ze swoimi przyjaciółmi? Czy kiedykolwiek po spektaklu byłaś w stanie opowiedzieć o tym, co przeżywałaś na scenie na tyle dokładnie, żeby poczuć się zrozumianą?

- Hm, chyba nie…

- A czy nie denerwowało cię to, że inni ludzie nie potrafią pojąć tego, o czym im mówisz i po prostu przytakują z głupimi minami?

- No tak…

- To czy nie jest możliwe, że również twój Król będzie się czuł podobnie? W końcu nie wraca z jakiegoś tam dziecinnego teatrzyku, tylko z walki o władzę nad światem i sobą samym.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy