Król

Autor: szabla

- Tak, tylko, że ja nie będę taka obojętna! – Królewna zaczynała reagować irytacją na natarczywe pytania swojego rozmówcy. – Będę go słuchać tak bardzo jak się tylko da!

- Nie wątpię w to, moja droga. Śmiem jednak sądzić, że Twoi rodzice również słuchali cię w ten sam sposób, jednak ciągle byłaś na nich zła, że nie potrafią odpowiedzieć, ponieważ sami nie mieli takich przeżyć.

- Sugerujesz, że kiedy mój Król wróci, to będzie na mnie zły?

- Tego nie powiedziałem. Całkiem możliwe, że będzie się bardzo cieszył z powrotu, jednak ta radość może nie trwać tak długo jak jego nieobecność.

- Dlaczego mi to wszystko mówisz? Dlaczego tak nagle zacząłeś się przejmować mną i moim życiem uczuciowym?

- Mówisz tak, jakbyś była pewna, że wcześniej się nie interesowałem, a tego pewna być nie możesz. Poza tym, sama wybrałaś to, żeby odpowiadać na moje pytania w taki a nie inny sposób, zamiast zbywania mnie ogólnikami. Po trzecie w końcu, chcę ci pokazać, że ludzie którzy wybrali drogę podobną do twojego Króla bardzo rzadko z niej schodzą. Już nigdy nie przestają odczuwać pociągu do samotności, do przygód i do radzenia sobie samodzielnie. Ludzie, którzy nie wybrali drogi podobnej do nich zdają się im być ograniczeniem raczej niż radością. Dla nich wędrowanie w poszukiwaniu odpowiedzi może stać się ważniejsze od ich poznawania. Nie uważasz, że to tragiczne, kiedy osiągnięcie celu jest największą tragedią, która zabiera sens życia?

- Mówisz tak, jakbyś uważał, że lepiej jest siedzieć ciągle w domu i nie poznawać niczego nowego.

- Mówię tak, jakbym uważał, że wybór samotnego przeżywania świata jest błędny. Mówię tak, jakbym chciał Cię ostrzec przed rzeczami, których być może się nie spodziewasz, ale które są równie możliwe jak te, których oczekujesz po powrocie swojego Króla. Mówię tak, jakbym cierpiał widząc cię oczekującą na urzeczywistnienie się jakiegoś mirażu, ułudy, którą sobie zbudowałaś w ciągu tych wszystkich lat w czasie których obserwowałem cię i adorowałem z ukrycia. Nigdy nie miałem odwagi by spróbować zwrócić na siebie twoją uwagę, więc tylko rozmawiałem z tobą wtedy, kiedy było to usprawiedliwione. Nigdy nie odważyłem się na stworzenie okazji do tego, by porozmawiać z tobą w spokoju, w ciszy, bez tych wszystkich ludzi dookoła. Spacerowałem tu dzisiaj tak samo, jak robię to niemal codziennie. Nawet do głowy by mi nie przyszło, że jakimś szczęśliwym zrządzeniem sprzyjających mi sił spotkam tu dziś ciebie. Skoro jednak już to nastąpiło nie mam zamiaru zmarnować tej okazji i nie rozmawiać z tobą tak szczerze i otwarcie jak zawsze o tym marzyłem. Zawsze chciałem ci powiedzieć, że będąc na miejscu twojego Króla, którego tak uwielbiasz, nigdy bym cię nie zostawił samotnej. Ja wiedziałbym jaki skarb znajduje się tuż obok i zabrałbym go ze sobą w każdą podróż. Z radością zabrałbym cię wszędzie tam, gdzie zawsze chciałem pojechać. Wspólnie stawilibyśmy czoła wszelkim przeciwnościom, wszelkim kłodom jakie tylko świat rzuciłby nam pod nogi. Wspólnie przeżywając nie tylko przygody ale i dni spokojne budowalibyśmy związek pełen zrozumienia, jako że mielibyśmy o czym rozmawiać, co wspólnie robić i co wspominać.

Możesz sądzić, że słuchasz właśnie rozpaczliwych wynurzeń kogoś przegranego. Kogoś, kto nie wie czego jest wart, skoro prawie niczego w życiu nie przeżył, a swój czas zmarnował na włóczenie się po dworskich komnatach za tobą. Jeśli tak spojrzysz na mnie, to równocześnie będziesz musiała w ten sam sposób ocenić swoją własną egzystencję, jako że prowadzisz ją w tych samych miejscach co ja. Uwierz, że często napadały mnie te wątpliwości w chwilach słabości. Pokonałem je jednak wszystkie, wiesz dlaczego?

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy