03 ZęK na Ziel0nym WągrzE (tHE PRZYGods oF BókiN & ZĘK)

Autor: kalwa888
cnął za najbliższym krzakiem, chwilę przeczekał obserwując swoich przeciwników. Gdy wyczuł dobry moment, wstał i zaczął jak najszybciej biec do następnego krzaka. Był już prawie u swego celu, gdy nagle jego oczom ukazały się Egipskie Ciemności. Widocznie miały tu jakąś imprezę, tańczyły dziko przy ogłuszającej muzyce, która z każdą chwilą robiła się coraz głośniejsza i bardziej ogłuszająca. Egipskie Ciemności tańcząc dziki, dyskotekowy taniec napierały na niego z każdą chwilą coraz bardziej. Zrobiło mu się duszno, nie mógł złapać tchu, gdy nagle wszystko się uspokoiło, a potem zniknęło. On na powrót znalazł się w Cukrowej Chatce Baby Jadzi.


                        3

    - Niech to szlag! - krzyknął zdenerwowany.
    - Widzisz? Miałam rację garbachu. Nie uda ci się stąd uciec. - powiedziała szyderczo Baba Jadzia. Cała była oblepiona cukrem ze swojej podłogi, po której niedawno się tarzała.
    - Dlaczego?! Dlaczego mi to robisz?! - wybuchnął Zęk. - Dlaczego nie chcesz mnie wypuścić?!
    - Bo zawsze marzyłam o takim garbusku jak ty... - odpowiedziała rozmarzona. - i najwidoczniej moje marzenie powoli się spełnia. Oczywiście, jeśli mi nie ucieknesz.
    - Nie pozwolę na to by ktokolwiek mnie więził, a na pewno nie ty!
    - No daj spokój już! Przecież będzie ci tu ze mną dobrze! Dam ci niemal wszystkiego czego zapragniesz. Będziesz miał ciepło, będziesz miał co jeść... Czego potrzeba ci więcej?
    - Przyjaciela - odpowiedział cichutko Zęk.
    - Co mówiłeś kochaneczku?
    - Nic...
    Baba Jadzia nie usłyszała jego odpowiedzi ponieważ w tej samej chwili przez pie(ku)rnikowe okienko wleciała Móha, bardzo głośno szumiąc.
    - WY*****AJ (*wylatywaj) SZMATO!!! - wrzasnęła waląc z shotguna w hałaśliwego owada. Ten, trafiony rozprysnął się na drobniutkie kawałeczki. Zęk patrzył na tę scenę z przerażeniem. Nie mógł uwierzyć, że Baba Jadzia potrafi tak zgrabnie obsługiwać shotguna.
    - Co? - zapytała widząc minę Skawengera. - Pierwszy raz widzisz jak kobieta strzela z shotguna?!
    - Tak - wybąkał zmieszany. - Właściwie to ile jest na świecie jest takich jak ty? Pierwszy raz spotykam się z kimś takim.
    - Ach, kochany, jestem jedyna w swoim rodzaju. Nie ma nikogo drugiego na świecie jak ja. Widzisz co straciłbyś uciekając ode mnie? Hę? UNIKAT!!! UNIKAT! - wrzeszczała wściekle. Jej długie włosy uderzały go w twarz przy każdym wywrzaskiwanym słowie. - Otóż to garbusku.
    - Dobra, nie musisz przecież tak wrzeszczeć... - uspokajał ją Zęk. - Jestem twoim niewolnikeim i to mi w zupełnosci jest nad moje potrzeby!
    - Kochany... Spokojnie. Nie ma się co denerwować. - Baba Jadzia starała się uspokoić swojego wymarzonego gzrbuska. Niestety (dla niej) Zęk był zbyt zdenerwowany. Jego przyjaciel potrzebował ratunku, nie wiadomo było nawet czy jeszcze w ogóle zyje. A ona chciała żeby się z nią zabawiał.
    Baba Jadzia wciąż więziła Zęka. Mijały kolejne dni, tygodnie, miesiące, a ona wciąż nie zamierzała go wypuścić. Coraz trudniej było mu to znieść. Lecz czasem jednak prowadzili normalne rozmowy, które nie zawsze kończyły się kłótnią. Nasz bohater, nie mógł ani trochę szczęśliwy. Brakowało mu wolności, którą tak niedawno mógł się cieszyć. Ale najbardziej po prostu bał się o swojego przyjaciela.
    Pewnego dnia, gdy rozmawiali, Baba Jadzia zaczęła opowiadać o tym jaka jest szczęśliwa, że ma go przy sobie. Zęk nie miał najmniejszej ochoty na słuchanie tego, ale ona nie przestawała. W końcu Skawenger bardzo się rozzłościł. Nie wytrzymał.
    - Mówiłem, że nie pozwolę na to by ktokolwiek mnie więził!! - krzyknął przerywając gospodyni w połowie zdania. Podskoczył do góry w kierunku jednego z baloników. Lecąc przypomniał sobie o zwolnionym tempie. Wcisnął środkowy przycisk (martwej) myszy leżącej w kącie i wszystko prócz niego zaczęło istnieć w świecie zwolnionego tempa. Gdy doleciał do jednego z największych baloników, zdjął

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy