Kaziuk Kapuściany Łeb i wścieklizna pochwy (od 18 lat)

Autor: Fasoletti
iej na łóżku, przywiązana łańcuchami, młoda i bezbronna. Miała rozłożone nogi, a jej ciaśniutka pochewka nie wyróżniała się niczym dziwnym. Ale gdy tylko zobaczyła Emila, natychmiast na wargach sromowych ukazały się ogromne zębiska, które chwyciły jego penisa i poczęły rwać z niego wielkie kawały mięsa.
- Moja Dumaaa!!! Nieee!!!! - krzyczał w niebo głosy biedny Twardopały, gdy jego narzędzie okazało się zbyt miękkie by przetrwać atak. Po kilku chwilach z jego wielkiej pały został tylko malutki strzęp. Zamroczony bólem i upływem krwi wyczołgał się w komnaty i sturlał po schodach. Na dole medycy opatrzyli jego ranę i wstawili mu rurkę bambusową, aby mógł oddawać mocz.
Jakaż żałoba nastała w domu gdy najstarszy syn, w którym pokładana była cała nadzieja wrócił kaleki i oszpecony. Z żalu zszedł do piwnicy i przyjmował pokarmy oraz napoje przez małą dziurę w drzwiach, wstydząc pokazać się światu. Pozostał tam już do śmierci. Siemion płakał trzy dni i trzy noce, czwartego zaś dnia zwrócił się do młodszego Józefa.
- Synu mój, twój brat wrócił ciężko okaleczony, ale jest jeszcze szansa. Idź Ty, spróbuj ugasić żar w piczy księżniczki siłą swojego wytrysku.
- Tak ojcze - odrzekł tamten.
- Ja póde, ja póde tata!! - Odezwał się nagle jakiś głos. To znów głuptak dopominał się o prawo do ocalenia księżniczki.
- A paszoł won, zakało rodziny!!! - wrzasnął ojciec i przegnał go kijem, a Józef spakowawszy trochę jedzenia ruszył raźno w kierunku Prąciszewa.
I jego zastała kilkukilometrowa kolejka i dwa dni musiał stać, aby dotrzeć do pokoju księżniczki. Gromadził w tym czasie odpowiednie zapasy nasienia, gdyż nie wiedział jaką moc ma żar z jej waginy. Gdy nastała jego kolej, dłonią doprowadził swój narząd do wzwodu i wkroczywszy do komnaty zobaczył leżącą na łóżku Brenchildę, oraz jej rozpaloną do czerwoności małą, która otwierała się i zamykała sypiąc na podłogę skrami. Począł masować swojego penisa, aż doprowadziwszy się do orgazmu wystrzelił z niesamowitą siłą w jej narządy płuciowe. Nic to jednak nie pomogło, gdy jego zapas nasienia wyczerpał się, wargi sromowe księżniczki rozwarły paszczę , a tryskający z nich strumień żywego ognia spalił Józefa od pasa w dół. Lament biedaka słychać było w całym zamku, a gdy wyczołgał się z komnaty, medycy przykleili go do deski na kółkach i odesłali do domu.
Lament i szloch zapanował w Jądraszewie z powodu tragedii dwóch wielkich mężów. Siemion trzy dni i trzy noce płakał. Czwartego dnia przyszedł do niego K.aziuk.
- Tata, ja póde. Ja ocalę Brenchilde. Pozwólcie tata. - szlochał
- A paszoł won ty suczy pomiocie! Głupszyś niźli łeb kapuściany i wstyd całej rodzinie przynosisz.!!! Idź jeśli chcesz, ale nie mów nikomu z jakiej wsi i rodziny pochodzisz, bo sam Cię zatłukę jeśli żywy wrócisz.
Biedny chłopaczyna chwycił więc w rękę pajdę chleba i kawał kiełbasy, po czym ze zgorzkniałą miną pobiegł w stronę lasu. Wszedł w gęstwinę, a że był głupi, szybko zabłądził. Krążył i krążył, nie mogąc znaleźć właściwej drogi, aż natknął się na babuleńkę zbierającą chrust.
- Witajcie babuleńko - pozdrowił ją.
- Witaj - odpowiedziała staruszka - widzę że masz pajdę chleba i kawałek kiełbasy. Zgłodniałam straszliwie, poczęstuj mnie proszę abym mogła nabrać sił przed dalsza pracą.
Głuptak oderwał kawał kiełbasy oraz chleba i podał jej. Babuleńka zjadła ze smakiem.
- Dalej jestem głodna - powiedziała - daj mi resztę twojego jedzenia abym mogła nabrać sił przed dalsza robotą.
Chłopak podał jej, a ona zjadła.
- Kretyn z ciebie, ale poczciwy - powiedziała po chwili - nie wiesz pewnie kim jestem?
Kaziuk pokręcił głową.
- Jestem zła Babą Jagą zamieszkująca te lasy i porywającą nieostrożne małe dzieci, z których później gotuję zupę. Ale widzę żeś dobry, choć głupi, dlatego pomogę Ci w twej misji. Wiem po co idziesz do Prąciszewa i powiem Ci że przypadłość księżniczki to nie choroba tylko klątwa, narzucona na nią z zemsty przez złego maga, k

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy