Nie ponaglaj czasu

Autor: annakowalczak

Spojrzała na niego zdziwiona.

- Dzisiaj jest pierwszy sierpnia i obchodzimy rocznicę ’’Powstania Warszawskiego’’. Nie wiedziałeś o tym, młody człowieku?

- Faktycznie, po prostu uciekła mi data – odpowiedział i serdecznie się uśmiechnął.

Też się do niego uśmiechnęła.

- Może pan skosztuje śliweczkę, są naprawdę smaczne - wskazała dłonią.

Pokręcił przecząco głową, nie miał ochoty na śliwki. Ale oddałby wszystko, za jedną paczkę papierosów i dwie suche bułki. Za ostatnie pieniądze przyjechał do babci. Nie zastał jej w domu, pojechała na pogrzeb, a on głodny z napakowanym plecakiem, błąkał się zatłoczonymi ulicami miasta. Miał suchość w ustach. Sam nie wiedział, od czego. Z pragnienia, a może z nikotynowego głodu? Oparł się tyłem o pusty stragan i wsłuchany w przeraźliwy ryk syreny, poddał się rozmyślaniu. - Czy w tym obcym mieście, uda mu się zrealizować wszystkie marzenia? – zadał sobie pytanie. Ale cóż miał odpowiedzieć, młody nieznający życia człowiek? Dopiero, co ukończył Technikum Samochodowe, ale tak się złożyło, że pochodzi z małego miasteczka, gdzie trudno znaleźć jakąkolwiek pracę, a co dopiero w swoim zawodzie. Wyżalił się ze swojego problemu babci, która go zawsze wysłuchała i w miarę swoich możliwości chętnie pomogła.

Babcia Brygida, była drugą żoną jego dziadka oraz macochą jego mamy. Prawdę mówiąc nie nadawała się zbytnio na macochę, gdyż była od swej pasierbicy niecałe dwanaście lat starsza. Jednak nie brała pod uwagę, jaka dzieli ich różnica wieku, tylko przyjęła na barki, obowiązki schorowanego męża. Mama zawsze powtarzała, że jej macocha jest chodzącym aniołem. Może nawet miała coś z anioła, ale jednocześnie była kobietą energiczną i miała nadprzyrodzoną żyłkę do interesu. Dla niej nie było rzeczy niemożliwych, do załatwienia i zarazem do zrobienia. Potrafiła wymalować mieszkanie, wkręcić żarówki, naprawić gniazdka elektryczne, kran też już kiedyś wymieniała. Zawsze wiedziała gdzie się obrócić i jak, do kogo podejść, żeby go nie urazić. Więc skoro usłyszała, że chłopak nie może znaleźć pracy, natychmiast zaczęła działać. Podzwoniła po znajomych, a znajomi po swoich znajomych i jeszcze tego samego dnia znalazła dla wnuka pracę. Fakt, że na początku nie będą to duże pieniądze, ale lepsze to, niż nic. 

- Posłuchaj młody kawalerze – wyrwał go z zadumy głos otyłej kobiecy. – Czekasz na kogoś?

- Tak na babcię, która każdej chwili powinna wrócić z pogrzebu.

- Mam nie lada kłopot. Mężczyzna, który zazwyczaj pomaga przy znoszeniu towaru, nie przyszedł. Widocznie znowuż sobie zdrowo popił. Nie załadowałbyś mi, tych paru skrzynek do samochodu?

- Nie ma sprawy, gdzie samochód? Zrobiła gest dłonią. - Wobec tego, proszę otworzyć auto – powiedział chwytając dwie niepełne skrzynki.

Nie zajęło mu to więcej czasu, niż dwadzieścia minut. Kiedy skończył, kobieta podała mu pełną papierową torebkę śliwek i do kieszeni wsunęła dwudziestozłotowy banknot.

- Dla babci śliwki, a dla ciebie kawalerze, na papierosy oraz na puszkę zimnego piwa. Widząc jego zaskoczenie – dodała: - Też lubię zapalić i napić się piwa.

Uśmiechnął się do niej i lekko skłonił głową. Idąc wolnym krokiem, obracał w dłoni papierowy banknot. Nie bardzo wiedział, co ma z nim począć. Czy kupić paczkę papierosów lub oprawić w ramkę? Przecież to pierwsze w tym mieście, zarobione pieniądze. Gdy doszedł do domu i dotknął przycisku dzwonka, natychmiast stanęła w progu babcia.

- Sebastian, witaj kochany chłopcze. Nawet nie wiesz, jak bardzo się o ciebie martwiłam. Ten pogrzeb wypadł niespodziewanie, a nie miałam możliwości cię zawiadomić. Na pewno jesteś głodny, zaraz zrobię coś do zjedzenia. Jeszcze chciałam ci oznajmić, że od poniedziałku możesz rozpocząć pracę w nowoczesnym warsztacie samochodowym, badania zrobisz później. Szef mnie pytał, czy masz prawo jazdy, bo jest mile widziane.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy