Świat Ojczysty: Rozdział I Część 4

Autor: kleve

        — Macie mi nie salutować. Wszyscy! To rozkaz!

        Mówiąc to poczuła się głupio. Chyba nie mogłaby się związać z mężczyzną
w mundurze. Johnson kiwnął głową na znak, że zrozumiał.

        — Przyjąłem. Wracam do swoich obowiązków. Gonzales! — zwrócił się do człowieka stojącego za nim.

        — Tak!

        — Zostańcie z nimi.

        Rozkazał odwracając się powoli. Robiąc to przeleciał wzrokiem po twarzach zgromadzonych tutaj ludzi. Pani profesor zauważyła to, ale nic nie odpowiedziała. Jego wzrok zatrzymał się na sekundę na niej. Spojrzała mężczyźnie prosto w oczy. Johnson zrobił kwaśną minę i wyszedł szybko zostawiając ich samych. Kiedy znikł, jej najlepszy przyjaciel parsknął przeciągle i spojrzał na jedynego w tej chwili żołnierza w pomieszczeniu.

        — Jak tam układa się współpraca z nowym dowódcą Gonzales? — zagadnął go Dunne.

        — Wbrew pozorom bardzo dobrze. Jest dość sztywny i formalny, ale poza tym jest w porządku.

        — Jak dobrze, że chociaż ty go rozumiesz — skwitował krótko Peter zajmując swój stary, zniszczony fotel, który przywiózł ze sobą z Irlandii.

        Członkowie personelu zarechotali. Porucznik, odkąd zjawił się na stacji, stał się obiektem drwin. Teraz tylko Agnieszka nie pokładała się ze śmiechu. Sama nie wiedziała, dlaczego.

        — Przejdźmy do omówienia tego, co się stało — przerwała im.

        Ludzie dookoła spoważnieli. Gonzales zasiadł w międzyczasie na krześle zarezerwowanym dla dowódcy ochrony. Widząc wreszcie skupienie na ich twarzach kontynuowała.

        — Ta stacja posiada specjalne zabezpieczenia na wypadek takiej sytuacji. Kiedy zabraknie głównego zasilania, natychmiast powinno załączyć się awaryjne.

        — Ale tak się niestało — odezwała się kobieta z naprzeciwka.

        — Właśnie. Dlatego najpierw powinniśmy się skupić na tym.

        — Racja — poparł ją Dunne.

        Raul Gonzales, zastępca ochrony słuchał ich uważnie. Wiedział, że skoro nie ma tutaj porucznika będzie musiał mu później zdać raport ze spotkania.

        — Dlaczego awaryjny generator się nie uruchomił… — ktoś z końca zastana-
wiał się po cichu.

        — Energię dla niego gromadzą panele słoneczne. Po to je przecież mamy. Jeśli główny reaktor przestanie dostarczać prąd, wtedy również generator przestaje pracować. Dlatego mamy na stacji zamontowane panele jako dodatkowe źródło energii.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy