Świat Ojczysty: Rozdział I Część 5

Autor: kleve

        Przez boczny iluminator doglądał ostatni etap lądowania ORP Smok. Holownik zajął spokojnie miejsce przy boku Pazura. Mężczyzna zdjął kapelusz, odsłaniając łysą głowę. Zuch chłopaki. Odetchnął z ulgą, kiedy tylko podległa mu jednostka zakończyła bezpiecznie manewr. Martwił się jak poradzą sobie sami podczas podróży. Dziwił się admirałowi. Jak można było kazać w pojedynkę pokonać całą drogę z Ziemi na Marsa?! Gdyby podczas długiego rejsu zdarzyła się awaria, czy usterka, wtedy statek mógł zaginąć w niezbadanej przestrzeni. Robić to wszystko dla jednego, nieznanego człowieka?

        — Wszystko w porządku, komandorze? — zapytał go niski brunet grzebiący
w kablach przy stanowisku dowódcy. Jako jedyny nie miał na sobie wojskowego munduru.

        — Tak, wszystko w porządku. A ty nie masz zamiaru iść odpocząć?

        — Zaraz kończę.

        Pledczyński przyglądał się pracy jedynego cywila na okręcie. Wyciągał on różne, kolorowe przewody z przybocznego panelu zerkając, co rusz na wskazania komputera. Na początku ich współpracy dowódca był przeciwny obecności osób z poza struktur wojskowych, jednak podczas długiej podróży znaleźli ze sobą wspólny język.

        — Myśli pan, że uda… nam się... przetestować system? — spytał niewyraźnie cywil trzymając w ustach długopis.

        — Wątpię. Ale nasze dowództwo ma zamiar przeprowadzić małe manewry. Ale to i tak nie będą prawdziwe warunki bojowe.

        Chłopak o wyglądzie dziecka wyjął obśliniony długopis z buzi i zaczął nim szybko pisać na kartce papieru. Następnie zwinął ją i wsunął do przedniej kieszeni swojej koszuli.

        — Rozumiem. Więc przylecieliśmy tutaj dla zabawy?

        — Dla zabawy? Nie, raczej z obowiązku.

        — Z obowiązku? Ha! A moim zdaniem powodem, z którego dzisiaj tutaj wszyscy jesteśmy jest coś, co politycy nazywają poprawnością polityczną.

        Pledczyński uśmiechnął się tylko pod nosem.

        — Kacper, jesteś zbyt młody, żeby mówić takie rzeczy.

        Chłopak miał zaledwie dwadzieścia jeden lat, ale wiek w jego przypadku nie miał znaczenia. Nie, kiedy jest się geniuszem. Zresztą, kiedy twoja ojczyzna werbuję cię
w wieku osiemnastu lat do prac w supertajnym projekcie rządowym, masz prawo mówić, co chcesz.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy