Upiór w operze- ROZDZIAŁ 13

Autor: naina93

ROZDZIAŁ 13
Tej nocy oboje nie zmrużyli oka. Ich nazbyt rozbudzone umysły im na to nie pozwoliły.
Laura wybrała się wczesnym rankiem do opery. Pan Trefleou był w starej dyżurówce. Właśnie się zdrzemnął po nocnej służbie. Dziewczyna przyniosła śniadanie stróżowi. Rozłożyła je na stole i poszła dalej. Powędrowała do legendarnej loży. Sprzątaczki uwijały się na sali sprzątając po przedstawieniu z poprzedniego wieczora. Zauważyła ją jedna z nich. Uśmiechnęła się do Laury i pomachała. Panna Lovemour odwzajemniła gest i zeszła na dół. Dziewczyna bardzo chętnie pomagała opiekować się operą również od strony technicznej. Wzięła więc szmatkę i zaczęła wycierać fotele. Laura zawsze uważała to zajęcie za niezwykle odprężające.Przy okazji mogła wreszcie powrócić do rzeczywistości.
- Słyszałam, że nocowałaś w operze- powiedziała starsza kobieta.
- Tak, to prawda. Byłam ciekawa tej legendy.
- I co?
Powiedzieć im? Pan Trefleou przed tym ostrzegał. Z drugiej strony... One są jak rodzina, na pewno zrozumieją. Ale może lepiej nie ryzykować.
- I nic. To tylko legenda. Taka jak wiele innych tutaj.
- Czyli nic się nie działo?
- Zupełnie nic. Bo niby czemu miałoby się coś dziać? Przecież Upiór nie istnieje. Nie ma go i już.
- Coś kręcisz- odezwała się młodsza. - Kochanie, wiem kiedy kłamiesz. Poza tym nigdy tak nie mówiłaś o Upiorze. Co się stało?
- Upiora nie ma i nigdy nie było! Był tylko samotny i genialny Eryk, który kochał i został zdradzony.
- A mnie się wydaje, że jednak go widziałaś. Co się naprawdę wydarzyło?
- Ja tylko chciałam, żeby ludzie nie traktowali go jak potwora.
Laura bezsilnie opadła na fotel. Zanosiła się płaczem.
Hej! Co jest? Co się z nią działo? Nigdy nie płakała bez powodu.
- Już, ćśśśś... Nie płacz, skarbie.
Starsza kobieta przytuliła ją do piersi.
- Nikt go tak nie traktuje- powiedziała.
- Nieprawda! A nawet jeśli, to dlaczego w jego oczach jest tyle smutku? Zupełnie jakby ktoś zamknął w nich całą gorycz tego świata.
- O czym ty mówisz? Czy... czy ty naprawdę go widziałaś?
- Ależ oczywiście, że tak! Gdyby nie to, pewnie spałabym teraz smacznie w łóżku i śniła o przystojnym i umięśnionym mężczyźnie w masce z cudnym barytonem zamiast użalać się nad losem jakiegoś.... żywego trupa!
- Ona jest rozhisteryzowana. Lidio, przynieś jej szklankę wody.
- Już idę, mamo.
Młodsza kobieta wybiegła z sali.
- Kochanie, posłuchaj mnie uważnie. Czy stało ci się coś złego? Vzy on w jakikolwiek sposób zrobił bądź próbował co zrobić krzywdę?
- Nie!
Laura niemal odepchnęła starą Chartres, jakby w geście obrony.
- On by nigdy...
Dziewczyna dławiła się łzami.
- Eryk jest dobry...
Panna Lovemour była o tym święcie przekonana. Sprzątaczka jeszcze nigdy nie widziała takiego żaru w oczach tej drobnej dziewczyny, a znała ją od urodzenia.
Do pomieszczenia powróciła Lidia ze szklanką wody i podała ją Laurze.
- Wyglądasz na zmęczoną- powiedziała. - Ile dziś spałaś?
Dziewczyna spuściła głowę i potrząsnęła nią przecząco.
- Więc idź do domu i nie pokazuj się tu dopóki się nie wyśpisz. Przez to zmęczenie pleciesz głupoty.
Eryk stał w swojej loży i zmartwiony obserwował całe zajście. Czyżby doprowadził ją aż do takiego stanu? Czy to faktycznie jest tylko zmęczenie? Nawet nie zauważył, kiedy po jego policzku zaczęła spływać samotna łza. Teraz już wiedział na pewno. Ona go ocali. Już to robi. Ostatni raz płakał 140 lat temu w mieszkaniu Darogi. Do teraz myślał, że jego łzy wyschły już na zawsze.
- Chodź- powiedziała Lidia. - Odprowadzę cię do domu.
Laura posłusznie wstała i wsparta ramieniem panny Chartres wróciłą do łóżka. Przyjaciółka zaprowadziła ją aż tam.
- Nie odejdę, dopóki nie zobaczę, że śpisz- oznajmiłą.
Tak też zrobiła. Siedzia

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy