Amelia...pełna wersja ...ciąg dalszy

Autor: Juni

-Jesteś pewny , że mnie kochasz?

-Tak Ami a niby czemu nie? Jesteś dla mnie najważniejsza.

-Ej kiedy to zrozumiałeś?

-Dzisiaj . Kiedy o mały włos Cię nie straciłem. Nawet nie wiesz jak się o Ciebie bałem.

-Ja o siebie też się bałam. Ale najbardziej nie umiem uwierzyć , że mój były mąż to wszystko wymyślił. Jak tak można?

-Nie wiem Ami. Nie umiem tego pojąć tak jak i ty.

-Tomek

-Tak

-Ja też Cię kocham. I mam nadzieję , że nic nam już nie przeszkodzi by być razem.

-O kochanie ja też mam taką nadzieję.

-Tomasz

-Tak?

-Słuchaj powiedz mi a może byśmy hm

-No co , czekaj wiem co chcesz powiedzieć

-Tak?

-Żebyśmy zamieszkali razem

-Co?

-A nie to chciałaś powiedzieć?

-Hm nie, wybacz

-Ale mi głupio. Kurcze sorry , ale gafa.

-Tomasz spokojnie nic się nie stało. Miło mi , że tak pomyślałeś. Ale pomyślałam o czymś innym.

-O czym kotek

-Hm ,- uśmiechnęła się. – Poszli razem na kolacje do naszej restauracji.

-O tak jak najbardziej świetny pomysł. Ale czy nie było tam remontu?

-No właśnie był . To gdzie pójdziemy?

-Kochanie ty wybierz

-Ale nie wiem gdzie Tomaszu? Masz jakiś pomysł!

-Mogę mieć.

-Zdaję się na ciebie.

-Ami wiesz co  . Mam pomysł ,ale nie wiem czy ci się spodoba.

-Jaki?

-Może byśmy pojechali nad jeziorko

-Hm...ale w sensie na plaże ?

-Jeśli chcesz?

-Właściwie czemu nie. A jak spotkamy tego kolesia od wina.

-Nie bój się będziesz ze mną. A jeśli podejdzie to od razu dam mu w zęby i zadzwonię po policję.

-No to jak mu dasz w zęby to cię zamkną.

-Dobra to nie dam mu w zęby ,ale będzie mnie nosić by to zrobić , ale ok bez bicia zadzwonię na policję.

-O kurczę ,ale jesteś męski strasznie mnie to kręci.

-Tak!

-Tak ,- Amelia podeszła do niego powoli jakby się skradała. Stanęła naprzeciw niego i zaczęła całować. Tomasz nie pozostał jej dłużny....

,-Po dłuższej chwili wyszli oboje .

-Ami co pomyśle o tym gościu to jestem zły na siebie.

-Dlaczego na siebie? Przecież to nie twoja wina.

-Ale gdybym nie pozwolił ci wyjść samej.

-Tomek było minęło , fakt było groźnie ,ale nic nie poradzimy na moją głupotę i naiwność!

-Ami tu nie chodzi o głupotę i naiwność tylko na działanie ludzi, którzy niby dobrze ci życzyli. To jest najgorsze jak łatwo robimy coś złego.

-Tomaszu mój drogi

-O ładnie

-Hm dziękuję, posłuchaj to co się wydarzyło tylko pokazuje jak bardzo nie znamy naszych najbliższych albo nie wiem do czego są zdolni. Nigdy bym się nie spodziewała tego po moim mężu. Ex mężu

-Jeszcze mężu.

-No teraz to już raczej będzie ex.

-Raczej?

-No tak, to znaczy bez raczej.

-Ami musisz się zastanowić co z tym zrobisz.

-Nad czym mam się zastanawiać?

-Mówię tylko , że musisz przemyśleć to co chcesz zrobić? I czy na pewno chcesz się z nim rozstać

-Co ty mówisz?

-No czy chcesz nadal widnieć jako jego żona. Ami posłuchaj wiem , że to brzmi dziwnie. Chodzi mi o to , że byliście ze sobą parę dobrych lat. To nie jest zwykły człowiek. Tylko ktoś bliski. Weź pod uwagę wszystko za i przeciw. Wiem co zrobił, ale może daj mu wyjaśnić dlaczego. Mówił ,że chciał cię uratować byś dała mu szansę....

,- Amelia siedziała w aucie milcząc patrzyła w dal. Nie spodziewała się tego . Myślała , że Tomasz ją kocha a on tu karze się jej zastanawiać nad jej mężem.

-Tomasz zatrzymaj się, -Rozkazała

-Po co?

-Stój!!

-Ale jesteśmy w lesie?

-Stój mówię !!

-Kobieto uspokój się! o co ci chodzi?

-O co mi chodzi? A kto mi sugeruję ,żebym wróciła do męża?

-Chodzi mi tylko o to....

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy