Auto (...) LBC cz.3

Autor: martatrzasi

Auto(… )

Wrócił do domu. Włączył komputer i wpisał w wyszukiwarce pożądane tego wieczoru hasło.  Pojawiły się ikonki, jedna po drugiej. Wesoło wyskakiwały. Otwierał po kolei. Czytał. Nie, on chłonął literkę po literce jakby pił duszkiem. Spragniony wiedzy łykał i łykał. Prawie się zachłysnął jak zaczął odkrywać, że ma sławną dziewczynę. Niemal każdy artykuł jej dotyczył pośrednio bądź dosłownie był o niej.

          Samookaleczenie (ang. self- mutilation, self- harm) – to umyślne okaleczenie własnego ciała w wyniku autoagresji lub depresji. Samookaleczenie może być zjawiskiem społecznym (np. w środowiskach, w których pogarda dla bólu nobilituje). Przykładem mogą być  praktyki inicjacyjne ludów pierwotnych, a także popularne sznyty, praktykowane w niektórych środowiskach młodzieżowych i więzieniach.

Pocięte, pokłute ciało, szereg oparzeń, połykanie ostrych przedmiotów, anoreksja, to wszystko może wykazywać na specyficzny problem: autoagresja. Autoagresja to działanie mające na celu powodowanie psychicznej albo fizycznej szkody, jest to agresja skierowana do wewnątrz. To pewne zaburzenie instynktu samozachowawczego, który wyraża się tendencją do samookaleczeń, samouszkodzeń zagrażających zdrowiu a nawet życiu. Osoba z różnych przyczyn atakuje samą siebie… Wyróżnić można autoagresję bezpośrednią (bicie, samookaleczenie, samooskarżenie) oraz pośrednią (jednostka wymusza, prowokuje i oddaje się agresji innych). Występuje także autoagresja werbalna i niewerbalna. Werbalna- zaniżanie własnej samooceny, niewerbalna- samookaleczenie- to uszkodzenie ciała, które może mieć formę powierzchownych lub głębokich ran ciętych, wbijanie ostrych przedmiotów w ciało, połykanie ich, polewanie się kwasem, przypalanie, łamanie kości, uszkadzanie lub wycinanie fragmentów ciała. Jest to agresja jawna. Ta z kolei może przejść z czasem…

Odsunął się od monitora. Czytał. Głośno, powoli, zdanie po zdaniu:
Do zachowań autodestrukcyjnych zaliczyć także można: zaburzenia łaknienia (bulimia, anoreksja, otyłość), nałogi, obgryzanie paznokci i opuszków palców, przymus uszkadzania skóry (drapanie, rozdrapywanie ran, gryzienie warg) oraz przymus wyrywania sobie włosów, a następnie niejednokrotnie zjadanie ich…

Był marzec. 2008. Za oknem minus siedemnaście. Przyjechała od razu po zajęciach. Nie zdążył posprzątać.

― Cześć brzydalu ― wyszeptała cicho i musnęła językiem płatek jego lewego ucha. Zawsze wybierała lewe do pieszczot. Przez co prawe je znienawidziło ze wszystkich dźwięków, herców, megaherców i gigaherców. Lubił ją taką drapieżną.
― Och ty mój wampirze ― objął ją w pasie i przechylił. Nie opierała się wcale. Zaczął od obojczyka, wzdłuż jego widocznej linii przesuwał się w kierunku tego zagłębienia między clavicula dextra a clavicula sinistra, by móc tam zatrzymać się na dłużej, tak by poczuł jak zmienia się jej naskórek. Miał bowiem zdolność przeistaczania się. W ułamku sekundy stawał się twardy i pokrywał się tysiącem małych wysepek. Wyżej, w kierunku podbródka, odbijał w prawo by znaleźć się jak najszybciej w okolicy jej karku, a wtedy była już jego. Bezbronna. Może i uległa. Na pewno spokojna i oddana. Oddawała się mu i poddawała jego dotykowi. Obrócił ją, spojrzał w oczy i wtedy poczuł rdzawy posmak na swoim języku. Trochę jak stare gwoździe w skrzynce z narzędziami pozostawione same sobie i korozji. Pocałował raz jeszcze. Poczuł wyraźnie. Krew. Miała ją na górnej wardze.

― Nie wzięłam pomadki ochronnej – powiedziała.

― Kochanie ile razy ci powtarzałem, żebyś uważała na siebie? Hmm?
― Nie pamiętam. A pytasz o dzień dzisiejszy czy tak ogólnie?
 Przyciągnął ją mocno do siebie i przytulił. Inną by to bolało, ona uśmiechnęła się i rozmarzonym wzrokiem patrząc na jego skupioną twarz ze zdumieniem rzekła:
― Schowasz mnie w swych ramionach przed całym światem?

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy