BABSKIE WALENTYNKI

Autor: Lady_Mary
tychmiast znajdował się ktoś, kto uznawał za zaszczyt, że zwróciła na niego swe piękne oczy. Taki scenariusz miał miejsce do momentu, gdy poznała Dawida.
   Tak, on był inny niż ci wszyscy, którzy byli przed nim. Było coś, co go odróżniało od pozostałych - on nie zwracał na Olę nawet najmniejszej uwagi! Po raz pierwszy w swoim osiemnastoletnim życiu Ola postanowiła zdobyć chłopaka. Po raz pierwszy to ona będzie się starać, żeby ktoś się z nią umówił. Ale to nie było takie proste.
   Dawid przeniósł się do jej liceum z innego miasta. Szybko znalazł tu kumpli - piłka nożna łączy. Ola wiedziała, że chłopaki opowiadali Dawidowi również o niej, a jednak nie odnosiło żadnego efektu, gdy przechodziła obok niego szkolnym korytarzem, zalotnie kręcąc biodrami. Jak on mógł tak ją ignorować!? Dawid stał się jej obsesją. Nie mogła tego przecież tak zostawić! On musi w końcu zareagować!
   I rzeczywiście, zareagował. Ale dopiero wtedy, gdy sor od fizyki kazał im razem przygotować referat. Ślęczeli nad nim w bibliotece i po lekcjach u Oli w domu, bo jej rodzice wyjechali i nikt im tam nie przeszkadzał.
   W czasie wspólnej nauki Ola zauważyła, że to nie jest zwykła ambicja, żeby zdobyć Dawida. Zdała sobie sprawę z tego, ze wpadła jak śliwka w kompot. Po raz pierwszy była zakochana. Tak naprawdę, naprawdę. To było wspaniałe uczucie! Takie piękne, takie czyste, nigdy dotąd czegoś takiego nie czuła. I wtedy też coś się zaczęło dziać również z Dawidem. Może zauważył, że Ola to nie tylko pustogłowa lalka Barbie? W każdym razie od tamtej pory, od października spotykali się już regularnie. Cała szkoła o tym wiedziała. Ola widziała te wszystkie zazdrosne spojrzenia w klasie i na korytarzu, zarówno damskie, jak i męskie.
   Dziewczyna cieszyła się na sama myśl o zbliżających się walentynkach. Od razu zapowiedziała babci, która miała się opiekować Olą pod nieobecność rodziców, żeby pod żadnym pozorem nie przychodziła czternastego lutego.
   Walentynki wypadały we środę, kiedy Ola miała najmniej lekcji.
   Postanowiła zrobić sobie dzień wolny od szkoły. Napisała do Dawida smsa, żeby przyszedł wieczorem, tak koło szóstej. Trochę się zdziwiła, że nic nie odpisał, ale wkrótce o tym zapomniała. "Pewnie nie usłyszał dzwonka, bo kupuje mi jakiś śliczny prezent walentynkowy.", pomyślała i uśmiechnęła się do siebie. Była taka szczęśliwa!  Znalazła książkę kucharską swojej mamy i postanowiła zrobić pyszną kolację dla dwojga. Ale że w książce przepisy wydawały jej się za trudne, doszła do wniosku, że zrobi spaghetti. Poszła na zakupy po warzywa i żółty ser. Przy okazji kupiła butelkę czerwonego wina i kilka czerwonych świec...
   Ola odłożyła zdjęcie na ławę. Po chwili wzięła je i podarła na drobne kawałeczki. Łzy strumieniami spływały jej po twarzy, rozmazując makijaż, nad którym tak długo pracowała. Przez łzy popatrzyła jeszcze na ławę, na której ustawione były dwa nakrycia z kieliszkami do wina i czerwonymi serwetkami w serduszka. Na środku ławy stał świecznik z na wpół wypalonymi czerwonymi świecami. Ola wstała z kanapy jak automat i o mały włos nie nadepnęła Burej, która kręciła się koło jej stóp. Ola podeszła do telefonu i chyba setny raz w ciągu ostatnich kilku godzin nacisnęła przycisk odsłuchiwania wiadomości.
   "Cześć, Olka! To ja, Dawid. Słuchaj, wiem, że to chamskie z mojej strony, ale po tym, co mi opowiedzieli o tobie, nie mogłem inaczej postąpić. Wymyśliliśmy z chłopakami taką karę dla ciebie, która mogłaby cię najbardziej zaboleć: sprawić, żebyś się zakochała i rzucić, tak jak ty to robiłaś. To za tych wszystkich, którymi się tylko bawiłaś. Żegnaj i mam nadzieję, że się więcej nie spotkamy. Wyjeżdż

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy