Bez Tytułu

Autor: Kitty16

   - Pan jest mężem zamordowanej?
X skinął głową.
   - Proszę za mną, zaraz zostanie pan poproszony o zidentyfikowanie zwłok, czy jest pan    gotowy? Zrozumiem jeśli nie, to musi być dla pana ciężkie, ale to nie potrwa długo,          dosłownie chwila, wystarczy jedno skinięcie głową na potwierdzenie że to ona, nawet nie      musi pan nic mówić. No i proszę, jesteśmy na miejscu.
Grubas otworzył mu drzwi.
X wszedł do środka, zatrzymał się przed noszami na których leżała Ona.
Wyciągnął rękę i jeździł nią po zimnym materiale, aż poczuł pod palcami szorstką fakturę. 
Wodził po niej palcami. Drewniana rama była solidnie zrobiona, gruba, twarda, rzeźbiona.
W środku napięte płótno, wokół czuć jeszcze leciutki zapach farb olejnych.
X pochylił się nad Nią, ucałował lekko jej purpurowe, pachnące usta.
Wyprostował się, wziął swoją białą laskę i ostukując nią delikatnie drogę przed sobą zmierzał ku drzwiom. Gdy laska natrafiła w końcu na drzwi, wymacał w nich klamkę, nacisnął, pchnął i wyszedł na korytarz. 
Drzwi zamknęły się za nim z lekkim szczęknięciem. 
Stał tak wyprostowany dłuższą chwilę. 
   - I..? - Spytał ostrożnie Grubas.
X wbił niewidome spojrzenie w podłogę , postukał chwilę laską w miejscu, w którym stał. 
Uniósł głowę, uśmiechnął się szeroko i wzruszył niedbale ramionami. 
Odwrócił się na pięcie, wyciągnął przed siebie laskę i postukując nią cichutko szedł w stronę wyjścia.
   - Ma pan coś na ustach...! - Ostrożnie krzyknął za nim Grubas.
X idąc dalej korytarzem ponownie wzruszył tylko ramionami i uśmiechnął się do siebie jeszcze szerzej.
Ostrożnie otarł wargi wierzchem dłoni i podsunął pod nos, w nozdrza wdarł mu się słodki zapach farby.
W końcu doszedł do drzwi, pchnął je mocno i wyszedł na ulicę gdzie pochłonęło go oślepiające światło wschodzącego słońca. I choć On żył w ciemnościach przeczuwał, że tak właśnie wygląda teraz świat. 
Miał cudowną żonę.

Był szczęśliwy.

1

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy