Chata, którą wieki roztrącą

Autor: grzegorz
oczy że widzą i uszy wasze iż słyszą. Bo zaprawdę powiadam wam: Wielu… pragnęło ujrzeć to, na co wy patrzycie, a nie ujrzeli, i usłyszeć to, co wy słyszycie, a nie usłyszeli”. Oni myśleli że to odbędzie się inaczej. Myśleli zapewne że to będzie wielkie widowisko, wielki spektakl a tutaj Ktoś tak normalnie wszedł do łodzi, usiadł i mówi. A fale rozchodzą się. * * * Prędzej czy później każdy złapie tę falę. Część nastawi swój odbiornik specjalnie by Go wysłuchać, część przypadkowo na Niego natrafi, ktoś jeszcze usłyszy u kogoś Jego słowa i na chwilę, na chwilę tylko, zatrzyma się i popędzi dalej, bo przecież tyle ważnych spraw. Ważniejszych niż słowa jakiegoś Człowieka sprzed 2000 lat. I talentu, który ten człowiek posiada, nie wykorzysta jak należy. A talent do muzyki ma, do rzeźbienia czy do malowania. I nie napisze nigdy nut, które zachwyt wyrażają zachwyt że On tak po prostu chodził, że do łodzi wszedł i nauczał, że na Górze przemienił się. I zamiast tego smutek będzie wsączał w smutny i bez niego świat. Skończył brat Albert, wziął kij i stukając drewnianą nogą poszedł posłuchać Bacha. * * * „Koniec, koniec przyszedł na wszystkie cztery strony ziemi. Teraz przyjdzie koniec na ciebie…” Ezech. VII – 2, 3 Marcin do Tadeusza Nowaka doszedł. - Kiedy panie Tadeuszu dostrzegł pan że wieś polska umiera, że koniec z tą wsią, która sielska – anielska? - To było wtedy, kiedy zaczęli uciekać młodzi. „Ze wsi, z miasteczek wagonami jadą zbudować hutę, wyczarować miasto”. Wyrwali ich z korzeni i z korzeniami przesadzili do betonowych szuflad i nastąpił koniec. Nie da się wskrzesić tego co przeminęło. Możemy zbudować skansen ale to będzie tylko skansen. Będzie wszystko jak dawniej. Będą chaty wiejskie kryte słomą, będzie klepisko, chleb będą piec prawdziwy, nawet pachnieć będzie tak samo ale przecież to tylko będzie przedstawienie. Życia tam nie będzie. Prawdziwego życia. * * * Roman Brandstaetter czytał Psalmy. On człowiek Księgi w pewnym momencie dostrzegł Człowieka z Nazaretu. Nawrócenie nastąpiło nagle, jak każde nawrócenie. Błysk i już się wie. I zaczął służyć swemu teraz Mistrzowi piórem. Postanowił Jego dzieje opisać. Postanowił ukazać moment, kiedy Bóg zapragnął wyjść z Jerozolimy. Zapragnął wejść w kraje pogańskie. Bóg nie chciał być dłużej więźniem narodu, który go pragnął zachować na swoją własność. Wybrał ciernistą drogę Krzyża, bo Krzyż był bramą, która wiodła w inne kraje, w przyszłość w życie. * * * I czytając Psalmy wgłębia się w każde słowo: „Szczęśliwy mąż, który nie idzie za radą występnych… lecz ma upodobanie w Prawie Pana, nad Jego Prawem rozmyśla dniem i nocą”. - Panie Romanie w pana dramacie „Dzień gniewu” ukazał pan dramat ukrywającego się Żyda. Przeniósł pan dramat z Jerozolimy do polskiego klasztoru. Te słowa wypowiedział zbliżający się do stolika pana Romana, przeor klasztoru położonego gdzieś w Polsce. - A mnie uczynił pan przeorem tego klasztoru i kolegą SS-mana. Kolegą ze studiów. Ja służyłem Bogu. A on, komu on służył. * * * Kolejny gość przybył do dworku Marcinie. Był to Jerzy Zawieyski. Poproszono go bu przedstawił swoje sztuki teatralne, a napisał ich wiele. Zaczął o rozmowę z Romanem Brandstaetterem. - Ileż inspiracji znalazł pan w Piśmie. Z każdego wersu, z każdego słowa wydobywał pan nieskończoność. W moim dramacie o Hiobie takie słowa napisałem: „Doprawdy – nie jest ziemia mniej piękna niż niebo. Jest ona rzeczywistym niebem człowieka. Naprawdę… ale twoje niebo? O

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy