cz.1. tułaczka

Autor: kissi7

* Ponura, czarna mglista noc. Odwiozła wszystkich zaproszonych panów do swoich kwater, po nie wypalonej imprezie. Zostawiła swój samochód , na jakimś pustym parkingu i zachciała podążyć o własnych nogach do domu. Mijając stare ruiny i cmentarzysko umarłych. Trzasnęła drzwiami od samochodu, nadusiła guzik od alarmu, po czym skierowała się w stronę ruin. Księżyc wysoko na niebie, świeci swym blaskiem dla zbłąkanych i samotnych dusz. Między innymi dla takich jak ona, które nie mogą zaznać miejsca w żadnym świecie i tułają się smętnie po nich. Powolnym krokiem omijała kolejne drzewa, tak jak i kolejny kot dotrzymywał jej towarzystwa. Spojrzała przed siebie, spostrzegła jakiegoś mężczyznę czołgającego się po ziemi w stronę lasu. Podeszła do niego, ten zaś zasyczał na nią, lecz nie mając siły by ja odstraszyć spoglądał w jej wielkie ślepia. Zapach krwi , która z niego wypływała, pobudzał zmysły głodnej bestii w  niej drzemiące. Mężczyzna przerażony odsuwał się tracąc przy tym więcej krwi i sił. Spoglądała na niego przez parę chwil, zamyślona głęboko, gdy się otrząsnęła z zamyśleń, mężczyzna tracił powoli przytomność. Wyciągnęła w jego kierunku dłoń, tym bardziej że wyczuła iż to jej krewniak Wilkołak. Podniosła go jednym ruchem i posadziła na ławce niedaleko parku. Podarła swój szal, by móc zatrzymać krwotok i ocuciła go pewną substancją w fiolce, którą wyjęła z nogawki...
-Jak się Pan czuje - zapytała.
Milczał wpatrując się w jej ruchy.
 -Nie zrobię Ci krzywdy, nie zjadam krewniaków - zaśmiała się cicho
Nadal milczał , obserwując jej gesty i ruch warg
-Dobrze nie nalegam skoro wolisz milczeć, to już Cię  zostawiam- odwróciła się i skierowała do lasu
-Dziękuję- usłyszała , gdy się obróciła mężczyzny już nie było.
-Dziwne- pomyślała i nie zwracając uwagi na zniknięcie, szła dalej wytyczoną drogą.
Będąc niedaleko ruin poczuła chłód na swojej skórze, który wywołał dreszcze i zbudził bestie w jej ciele. Przemieniła się w Wilkołaka i stojąc na 4 łapach wąchała podłoże. Wczuwała się w stare zapachy ruin, które były dla niej jak książka opisująca wydarzenia z tych okolic. Zgięła swoje łapy przygotowując się do skoku, wybiła się potężnym uderzeniem od ziemi i stała już na szczycie starej wierzy, która dla nie wielu była dostępna. Nie  posiadała żadnych schód, ani możliwości wdrapania się . Schowała się w cieniu dachu i usiadła, spoglądając w samotnie lśniący księżyc na niebie. Słyszała już tylko szum wiatru i daleki trzepot orlich skrzydeł. Ten widok wiele jej wspomnień przywiał. Były one miłe, ale na chwile obecną bardzo bolesne. Otóż tutaj spędzała czas z osobami dla niej ważnymi, a których już nie ma w jej życiu, które zostawiły bolesne blizny na sercu. Wiedziała, że w końcu musi się pogodzić z losem samotnej Bestii. Któż chciałby, odda

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy