Que debemos pasar tiempo juntos. Tom II. Rozdział 3

Autor: Pilar

            - Rozumiesz coś z tego? - spytał Kajtek, gdy dochodzili do leśniczówki.

            - Nie, ale obawiam się, że niebawem się z nim spotkamy ponownie. - Nie podobało się jej to. Pamiętała go oczywiście. Zawsze wyszczekany. Swoim zachowaniem starał się przypodobać  kolegom. Wielokrotnie się jej z tego powodu oberwało. Pamiętała każdą porażkę i łzy wylewane do poduszki. Sądząc po tonie jego głosu nic się nie zmienił.  Przed oczyma stanął jej widok Maksa sprzed trzynastu lat. Pewny siebie niebieskooki brunet.  Za każdym razem pokazywał dziewczynie, jak bardzo chce być lepszy od każdego. Nigdy się to jej nie podobało. Inka zawsze stawiała sobie za punkt honoru nie dać po sobie poznać, jak bardzo rani ją jego zachowanie.

            - Hej, siostra! Co jest? - usłyszała pytanie brata. Nawet nie zauważyła, jak znaleźli się na schodach ich domu.

            - Nic. Zamyśliłam się po prostu. - Nic już nie mówiąc weszła do środka, od razu podążając do swojego pokoju.

 

***

 

Zawsze lubiła tę porę roku. Wszystko budziło się do życia. Kochała śpiew ptaków i powiew świeżego ciepłego wiatru. Czuła, że jest małą cząstką tego świata. W każdym nowym pąku widziała rodzące się nowe życie. Wszystko zaczynało się od nowa. Ponownie przyroda budziła się do życia.  W takich chwilach marzy o własnych dzieciach i małżeństwie. Jak to dobrze, że kończy już studia. Kajtek jest dla niej wszystkim. To mężczyzna, dla którego Judyta żyje.

I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie te ciągłe krwawienia z nosa. Miała je często. Nie wiedząc czemu bała się iść do lekarza. Każdy, kto ją znał zwracał jej uwagę na bladość.   Od pewnego czasu nie miała na nic siły. Wszystko ją męczyło, a zwłaszcza wysiłek fizyczny. To dlatego zrezygnowała z wyjazdu ze znajomymi ze studiów w góry. Mieli się tam wspinać. Judyta zdawała sobie sprawę z tego, że w każdej chwili mogłaby zasłabnąć.

Dlaczego, więc nie poszła do lekarza? Bała się, usłyszeć diagnozy. Bardzo się bała.

            - Ale, dlaczego? Dlaczego nie pojechałaś z nimi? Przecież zawsze lubiłaś wspinaczkę.

            - Kajtek zrozum, wolałam zostać tu. Z tobą - mimowolnie uśmiechnął się. Zawsze tak czule na niego patrzyła. Nie chciał jednak żeby uzależniała swoje przyjemności od niego. Wiedział, że lubiła wspinać się po górach, pokonywać swoje słabości. Teraz ot tak z tego zrezygnowała, tylko dlatego, że on nie mógł z nimi pojechać. Kochał ją. Nawet nie wyobrażał sobie życia bez niej. Judyta nie wiedziała o tym, ze za miesiąc chce się jej oświadczyć. Już nie mógł się doczekać do jej urodzin. Wtedy zabierze ją na romantyczną kolację. Wybierze, najbardziej romantyczną muzykę. Uprzednio cały dzień specjalnie nie będzie się do niej odzywał. Wie, ze będzie niecierpliwie oczekiwała na życzenia z jego strony. Tak, więc pod koniec dnia będzie wręcz wściekła.  Uwielbiał się tak z nią droczyć.

            - Kajtek? Jesteś jeszcze tam? - spojrzał na nią nadal nieprzytomnym wzrokiem i wręcz przeraził się. Była blada, jak ściana a z jej nosa wyłaniała się samotna strużka krwi. Natychmiast wyjął chusteczkę z kieszeni i wytarł jej nos.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy