Decyzja władcy

Autor: Ilyana

Jeden z najbardziej upalnych dni w roku dobiegał końca. Słońce powoli znikało za wysokimi wzgórzami majaczącymi na zachodzie.

Ilyana, Ruki i Naimad szli leśną ścieżką w kierunku miasta Kerinolist – stolicy Atrii. Cały dzień spędzili nad jeziorem, nie robiąc właściwie nic.

Leśna droga, osłonięta gęstymi koronami drzew, urywała się nagle, by po chwili powrócić jako szeroka, brukowana ulica biegnąca pomiędzy budynkami elfiego miasta.

Domy z białego marmuru uchylały swe przyjazne drzwi po obu stronach drogi. Wszystkie miały ogromne okna wpuszczające do wnętrz duże ilości światła. Na marmurowych ścianach wiły się błyszczące, srebrne linie, przybierające kształty drzew i kwiatów. Ulica prowadziła do okrągłego rynku otoczonego Wiecznie Kwitnącymi drzewami. Kolor ich kwiatów zmieniał się w zależności od pory roku: wiosną były różowe, latem żółte, jesienią czerwone, zimą niebieskie. Nasycenie kolorów zależało od pogody. Na środku rynku umieszczona była fontanna w kształcie jednorożca, z jego rogu tryskał strumień wody, który migotał w promieniach słonecznych, a następnie wpadał z cichym szmerem do baseniku. Dalej droga wiodła do pięknego Leśnego Pałacu, który górował ponad miastem. Ściany ze śnieżnobiałego marmuru przecinały złote linie uformowane na kształt pnączy. Złoty dach oślepiał swym blaskiem. Framuga ciemnych, dębowych wrót ozdobiona była szlachetnymi kamieniami.

Trójka elfów dotarła do rynku i zatrzymała się.

No to zobaczymy się jutro – powiedział Naimad, odchodząc powoli w kierunku swego domu i machając ręką na pożegnanie.

Tak! Będziemy trenować walkę mieczem jednoręcznym, pamiętaj o tym! – krzyknął za nim Ruki.

Pamiętam!

Rodzeństwo stało przez chwilę i patrzyło na oddalającego się przyjaciela.

Chodźmy. – Ruki pociągnął dziewczynę za rękę. – Spóźnimy się na kolację, a wiesz, że rodzice tego nie pochwalają.

O, a ty nagle zacząłeś się tym przejmować – mruknęła z ironią Ilyana.

Nie, ja tylko... – zaczął chłopak, ale elfka mu przerwała

Dobra, nie tłumacz się, wiem o co chodzi. Jesteś głodny i nie chcesz się do tego przyznać, jak zwykle.

Co? Nie! Wcale nie, to znaczy tak, jestem głodny, ale wcale nie zamierzam tego ukrywać!

Akurat. – Ilyana pokazała mu język.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy