Detektyw Dżeki i jego rozwiązane sprawy

Autor: Adam93

Co do następnego pytania, to ostatni raz tę książkę widziałam wczoraj wieczorem, bo po przeczytaniu ostatniego rozdziału książki odłożyłam ją na biurko. Ale jak już wstałam ona tam już nie leżała. Hhhmmm…. Zawarczał Dżeki. Musimy poszukać twojej książki w twoim domu. Ale ja już jej wszędzie szukałam, w każdym zakamarku domu. Odpowiedziała lisiczka. Takiej też odpowiedzi się spodziewał nasz młody detektyw, ale po krótkiej chwili milczenia powiedział. Musimy przeszukać twój dom jeszcze raz, może coś przeoczyłaś. Powiedział Dżeki. Jak ma to pomóc powiedziała bez większego entuzjazmu Lisiczka i zaprowadziła młodego detektywa do jej rezydencji. Po półgodzinnej drodze byli już przed jej posiadłością.

Masz duży, ładny dom, trochę nam potrwa przeszukanie go całego ale damy rade. Myślę, że aby poszło nam to sprawnie i szybko najlepszym sposobem będzie, jak się rozdzielimy. Zaproponował Dżeki zwracając się do Wiki. Przyjaciółka  przytaknęła i dopowiedziała. Jeżeli coś znajdziemy to napiszemy do siebie SMS-a. O.K. powiedział Dżeki i po chwili zabrali się za przeszukiwanie domu. Dżeki zaczął najpierw od podwórka i altanki które znajdowały się z przodu domu, kiedy w tym samym czasie Wiki przeszukiwała tyły domu. Nagle Wiki poprawia się humor, bo dostaje SMS-a od Dżekiego w którym jest napisane...Choć szybko do altanki, mam trop… Wiki już po minucie była  w altance i zobaczyła, że młody detektyw trzyma w łapkach okładkę jej książki. Gdzie ją znalazłeś? Zapytała zaskoczona Lisiczka. Leżała w hamaku. Powiedział dumny z siebie Dżeki. Początek dobrze się zapowiada. Krzyknęła z podziwem Wiki. Teraz musimy zbadać mieszkanie. Rzekł Dżeki. Bez większego ociągania pobiegli do wnętrza posiadłości i przeszukiwali wszystkie pomieszczenia, od piwnicy, po szafki, szafeczki, wszelkiego rodzaju komody oraz wielkie szafy, zaglądali też pod stoły i do kredensu. Ale niestety nic nie znaleźli. Nadzieja cały czas była. Został im jeszcze do zbadania ostatni pokój a była nim sypialnia poszkodowanej. Kiedy Dżeki wszedł do pokoju zadał właścicielce pytanie. Co robiłaś przed pójściem do szkoły? Niech pomyślę… Wstałam wcześnie rano, jak zazwyczaj. Zjadłam śniadanie, zrobiłam  poranną toaletę a potem wzięłam się za sprzątanie pokoju. Tak pogrążyłam się w sprzątaniu, że prawie bym się spóźniła do szkoły. Odpowiedziała Wiki. Acha więc przed pójściem do szkoły sprzątałaś jeszcze pokój… Może po prostu książka jest gdzieś wgnieciona przy ścianie. I po tych słowach Dżeki szybko schylił się pod łóżko i włożył pod nie łapkę, aż poczuł coś i okazało się, że wyjął spod niego szukaną przez nich oboje zguby. No i widzisz trochę nam to zajęło ale się udało, proszę bardzo to chyba należy do ciebie. Powiedział wręczając książkę właścicielce z uśmiechem na pyszczku. A Wiki mu podziękowała i od razu jeszcze w ten sam dzień udało jej się oddać książkę do biblioteki. I tak udało mu się rozwiązać kolejną zagadkę, w której użył swojego sprytu.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy