Do raju.

Autor: K-ja

    Znów pomału wyciągałeś w moją stronę swoją dłoń. Kocham Cię, ale to nie powód abyśmy byli razem. Przeznaczenie starało mi zrobić na złość i udało mu się. Mogłabym zabrać Cię ze sobą, za tą rękę, piękną do granic rzeczywistości, jakby stykającą się z chaosem. Lecz wiedziałam, że jeżeli to zrobię, nigdy nie będziemy szczęśliwi. Lecz wiedziałam także, że i bez ciebie będę bezgranicznie smutna. Czułam, że pomału nasze dusze, zwykle będące jednością, odrywają się od siebie w wiecznym bólu i oddalają, a ich długie palce już ledwo się ze sobą stykają. Kiedy już mieliśmy żyć oddzielnie w tej bezsensownej egzystencji, pobiegłam w twoją stronę i zawisłam ci na ramionach. Trwało to wieczność, a zarazem chwilę, to nasze połączenie, radosne i żywe. Miałam to gdzieś. Przeznaczenie. Tfu, a pff. Wstyd byłoby przynajmniej nie próbować uciekać, a co dopiero się nie bronić?! Walka to jedyne słuszne rozwiązanie.

    Chodź, pokażę ci ten lepszy, świetlisty, pełen miłości świat, kochany, gdzie zapach twojej szyi, moich dłoni jest tak wspaniały i odwieczny. Złoto naszych włosów jest przepiękne, jesteśmy pozbawieni wszelkich wad. Zaprowadzę cię do rajskiego ogrodu, gdzie śpiew ptaków nigdy się nie nudzi, gdzie nie umrzemy nigdy, bo nie ma tam tego wszystkiego: smutku, żalu, alkoholu, dragów.... Bądźmy szczęśliwi choć przez chwilkę. Mimo tego, co mówi nam nasze złe sumienie.

1

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy