Drzwi Miłości

Autor: ania1595

* Zadanie dodatkowe na j.polski - opowiadanie o drzwiach :)

 

 

Drzwi miłości

 

-Znów mi się nie udało, czego mi brakuje?- Zapytałam moją najlepszą przyjaciółkę.- To już kolejny casting, w którym się nie udało. Moja dieta, ćwiczenia, to wszystko poszło na marne, mam tego dość.

-Uspokój się, ochłoń trochę. Jesteś ładną, wysoką piętnastolatką, takich ludzi potrzebuje modeling. Niedługo ktoś się odezwie, tylko zastanawiam się po co ci ta dieta? Wyglądasz ślicznie i bez diety, potrzebujesz jedzenia,  rośniesz. – Pocieszała mnie cały czas Marta, ale ja i tak mam swoje zdanie na ten temat.

-Wiesz co, chyba naprawdę lekko przesadzam, zaszalejmy, chodźmy na fast fooda. – No i tym sposobem, zdałam sobie sprawę, że nie warto tak chudnąć dla kariery, bo przecież nawet nie jest pewne to, że ją kiedykolwiek zrobię.

                Zamówiłam bagietkę, tak na początek, trochę ostrożnie, bez ketchupu. Marcia zamówiła frytki. Zaczęłyśmy plotkować jak to zwykle kobiety. Rozmawiałyśmy o koleżankach, kolegach, próbowałam nie myśleć o nieudanym castingu. Minęło może jakieś dziesięć minut w restauracji, dopiero przynieśli bagietkę, której nie zaczęłam jeść i zadzwonił telefon. Myślałam, że to któreś z rodziców, myliłam się. Kiedy się rozłączyłam krzyknęłam ze szczęścia, poleciały mi także łzy radości. Szybko wzięłam do ręki bagietkę i wrzuciłam ją do kosza. Przytuliłam się do przyjaciółki.

-O co chodzi? Czemu wyrzuciłaś zapiekankę? Dlaczego płaczesz?

-Właśnie zadzwoniła do mnie firma, która chce żebym została foto-modelką i zareklamowała im drzwi! Rozumiesz to? Drzwi szczęścia!- Płacząc wydusiłam to z siebie.

-Gratuluję kochanie! Mówiłam, że się uda! Kiedy masz to zrobić?

-Mam przyjść jutro na szesnastą i omówimy szczegóły.

-Gdzie to jest? – Dopytywała się Marcia.

-Na Ochojskiej, firma nazywa się „Mebel time”. Boże, zaraz umrę ze szczęścia…

                Kolejny dzień. Dzień rozmowy. Jestem tak jak miałam być, czwarta. Weszłam, zapytałam się w informacji gdzie mam pójść, skierowano mnie do dyrektora graficzno-fotograficznego. Przywitałam się, w mgnieniu oka, gdzieś z tyłu przemknął mi pewien ładny chłopak. Dyrektor zapytał się o moje doświadczenie, opowiedziałam mu, że kiedyś, dawno, gdy byłam dziewczynką pozowałam do zdjęć z kalendarza. Powiedziałam też, że rodzice się zgadzają, bo tak też  było, cieszyli się razem ze mną. Mój pracodawca ucieszył się, że miałam już do czynienia z aparatem. Wytłumaczył, że zdjęcia będą nie tylko w Polsce, ale też za granicą. Katalog reklamujący drzwi. Świetnie, nie mogę się doczekać. Za jedno zdjęcie pięćset złotych, zdjęć ma być pięć plus jedno darmowe dla mnie na pamiątkę. Rany, nie dość, że robie to co kocham to jeszcze mi za to płacą! Jestem w siódmym niebie. Od dziś kocham wszystkie drzwi! Sesja ma być za dwa dni, dość szybko, tylko muszę się urwać ze szkoły, trudno. Wychodząc z gabinetu natknęłam się na tego chłopaka, okazało się, że to on będzie mnie fotografował. Przystojny osiemnastolatek. Rozmawialiśmy trochę, powiedział, że stroje do ubrania będę miała, tylko mam dać mu mój numer telefonu na wszelki wypadek. Dałam.

                Po powrocie mama, tata i Marta wykończyli mnie pytaniami, mamie dałam zgodę do podpisania i opowiedziałam wszystko po kolei.

- Jaki jest ten chłopak? – Matra przeszła do sedna.

-Znam go dopiero od dziś, co mogę ci powiedzieć, jest ładny. No i…

-I co?

-I piszę z nim, mam jego numer i fajnie się z nim SMS-uje. Jest uroczy.- Powiedziałam to przyjaciółce, choć i tak wyczuła, że się nim zauroczyłam.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy