Epilog.

Autor: shatti

        Był późny wieczór. Siedziałem w fotelu, przy kominku, czytając gazetę. W sumie nic ciekawego. W pewnym momencie usłyszałem głos żony, dochodził z sypialni. Nie moglem usłyszeć dokładnie słów, ale rozmawiała z naszym półrocznym dzieckiem. Zrobiło mi się ciepło na sercu. Wciąż patrzyłem w gazetę, ale nie mogłem się na niej skupić. Głos Remi był taki ciepły i łagodny, iż myślałem, że moje serce nie wytrzyma i wybuchnie.

       W pewnej chwili, oszołomiony odkryciem, zesztywniałem - nie mieliśmy półrocznego dziecka. Właściwie nie mieliśmy ŻADNEGO dziecka!

       Wstałem, by pójść do niej. Zajrzałem do pokoju. Siedziała w fotelu, przodem do okna. Miała na sobie bluzę, kaptur na głowie. Przeszedłem powoli koło łózka, położyłem na jej ramieniu dłoń.

       Spojrzała na mnie. Nawet w wieku czterdziestu pięciu lat wyglądała ślicznie. Jej skora przez chwile wydala mi się błękitna, ale to minęło, gdy się uśmiechnęła.

       Wyszeptała moje imię. Odpowiedziałem uśmiechem, na co ona stwierdziła tylko, że wrócili. Nie chciałem znów stracić Remi. Ona zaś to najwyraźniej zauważyła, gdyż wyszeptała, żebym się nie martwił albowiem zawsze będzie przy mnie. Znów spojrzała w okno i poprosiła, żebym wyszedł. Nie wiedziałem, co się działo. Podszedłem do drzwi i w nich zostałem. Patrzyłem na nią. Bylem stary i nudny, a ona - tak samo, gdy ja poznałem - młoda i seksowna, co ostatecznie nie było żadnym zaskoczeniem.

       Stałem tak i patrzyłem, jak zaczyna płakać. Po chwili, cichym - odrobinę zmienionym, o smaku dojrzałych czereśni - głosem spytała, dlaczego nie wyszedłem. Nie wiedziałem, co odpowiedzieć. Wtem ona wstała i odwróciła się do mnie. Oczy miała piękne, choć cale czarne. Nie dało się w nich ujrzeć tęczówek. Jedynie smutek i ból. Włosy - wcześniej brązowe, teraz błękitne. Skora miała kolor Bałtyku.

       Jako pięćdziesięciolatek wciąż nie miałem najmniejszego pojęcia o niczym, co się dzieje w moim życiu. Było mi z tym wygodnie, dlatego dowiedziawszy się prawdy, nie wiedziałem, co powiedzieć. Po prostu podszedłem do niej i objąłem kobietę, którą poślubiłem. Uśmiechnąłem się i poprosiłem, żeby wyjaśniła mi wszystko przy herbacie.

 

// Troche nie tak to mialo wygladac. Ale co poradzic? Tak, wiem, sporo niedociagniec. Ale tak to juz jest w Epilogach, ze sa one wyjasnieniem do tresci calosci, a nie odwrotnie.

Ps. Jesli gdzies nie bedzie PL znakow, prosze sie nie dziwic. Nie posiadam ich w nadmiarze.//

1

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy